„Idę brukiem układanym na początku ery nowożytnej, a może i wcześniej. Przemierzam trakty, po których do ostatniej chwili przed katastrofą przechodzili mieszkańcy dwunastotysięcznego miasta Pompeje. Dziś, wszędzie, gdzie to możliwe dominuje tu zieleń.   Ekspansywna, wszędobylska trawa, drobne, kolorowe kwiatki.  Jest słoneczny, ciepły i bardzo spokojny dzień pod koniec września 2007 roku.  Na horyzoncie brunatny, obecnie uśpiony wulkan. Wówczas, a był to rok 79 naszej ery, gdy Wezuwiusz odezwał się po raz kolejny, któż by pomyślał, że to zapowiedź zagłady miasta.  Ówcześnie żyjący historyk i kronikarz Pliniusz opisywał Pompeje i ich katastrofę tak dokładnie, że dzięki jego pisemnej relacji wiemy czyje domy zwiedzamy. Wiemy, gdzie był teatr, palestra, restauracje, świątynie, gdzie domy bardzo bogatych patrycjuszy i te, w których żyli biedniejsi mieszkańcy. Znamy   imiona właścicieli i funkcje jakie pełnili. Jednak mamy zbyt mało czasu, by obejść wszystko dokładnie. Podziwiam zachowane w bardzo dobrym stanie freski wewnątrz niektórych domostw i miejsce, w którym zebrano wszystkie ocalałe przedmioty codziennego użytku, naczynia, amfory (jest tych przedmiotów bardzo dużo). Długo stoję przy odlewach gipsowych postaci ludzkich, zatrzymanych w takich pozach, w jakich zostali zasypani, w jakich dopadła ich gwałtowna śmierć. Wszystko wydaje się tak realne, że czuję się trochę jakbym podglądała i podsłuchiwała…”

Matka Boża Różańcowa z Pompejów
Matka Boża Różańcowa z Pompejów

Przytoczony urywek, to obrazek z pewnej pielgrzymki do współczesnych Pompejów odkopanych spod kilkumetrowej warstwy popiołów i kamieni, którymi na początku naszych czasów „pluł” rozszalały, gorący olbrzym, wulkan Wezuwiusz. A „pluł” tak długo, aż unicestwił miasto i wszystkich jej mieszkańców. Dziś zwiedzamy to miejsce, oglądamy, opisujemy, a kiedyś?

Jeśli wrócimy do roku 79 n.e., to przecież były to czasy, kiedy Izrael trwał pod okupacją rzymską, kiedy po śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa powstawały pierwsze zapisy Ewangelii, kiedy rodził się Kościół, Jerozolima została zburzona (w oblężeniu z 70 roku), zaś ze świątyni jerozolimskiej pozostała tylko ściana zachodnia (czyli ściana płaczu). Po osiemnastu wiekach, w odkrytych Pompejach znaleziono zapisy słów „Sodoma i Gomora”, które świadczą o obecności tam Żydów znających Stary Testament, a mogły być np. komentarzem na temat ówczesnej pompejańskiej obyczajowości.

Pompeje pod kilkumetrową warstwą popiołu i kamieni pozostały aż do końca XVI wieku, gdy   przy budowie kanału przypadkowo odkryto napisy, które pozwalały przypuszczać o istnieniu zasypanych budowli. Dopiero od 1861 roku rozpoczęto systematyczne badania i odkopywanie kolejnych części zasypanego miasta. Prawdopodobnie więc, prace archeologiczne trwały jeszcze wtedy, gdy do małej wioski Pompeje na początku lat siedemdziesiątych dziewiętnastego wieku przyjechał pewien włoski prawnik Bartolo Longo.  Przyjechał z pobliskiego Neapolu po to, by uporządkować sprawy prawne z pewnymi niesolidnymi dzierżawcami. Mała dziewiętnastowieczna wioska, biedna i zacofana, dzięki temu człowiekowi miała stać się miastem. Przypadek? A może to plan Boży?

Pompeje
Pompeje

Tak oto mówił o Barolo Longo papież Benedykt XVI, gdy w roku 2008 odwiedził Pompeje: „W czasie studiów uniwersyteckich w Neapolu, pod wpływem filozofów pozytywistycznych odszedł on od wiary chrześcijańskiej i stał się walczącym antyklerykałem, a także oddawał się praktykom spirytystycznym i zabobonnym. Jego nawrócenie połączone z odkryciem prawdziwego oblicza Boga, jest dla nas bardzo wymownym przesłaniem, gdyż tego rodzaju tendencji nie brak, niestety i w naszych czasach… chciałbym zwrócić uwagę na to, że Bartolo Longo, podobnie jak św. Paweł, został przemieniony z prześladowcy w apostoła – apostoła wiary chrześcijańskiej, kultu maryjnego, a zwłaszcza różańca, w którym znalazł syntezę całej Ewangelii.”

Po przyjeździe do Pompei Longo doświadczał pokus szatańskich i myśli, które szeptały mu i namawiały do powrotu, do dawnego życia, lecz oświecony łaską Bożą, łaską która przyszła mu z pomocą w tej strasznej chwili, usłyszał w sercu głos: „Jeśli pragniesz spokoju duszy i kiedyś jej zbawienia, rozszerzaj nabożeństwo Różańca Świętego, bo ten, kto to czyni, nigdy nie zginie.” Bartolo zdumiony i zaskoczony odpowiedział bez namysłu: „Jeśli Twoja obietnica, Matko, jest prawdziwa, to na pewno odzyskam upragniony spokój sumienia i będę zbawiony, bo nie opuszczę tej krainy, dopóki nie rozszerzę Twego nabożeństwa różańcowego stąd jak najdalej.” Tak się zaczęło i trwało aż do końca życia, bo nawrócony grzesznik, niegdyś zdeklarowany kapłan szatana, tak jak niegdyś służył złym mocom, tak teraz, po nawróceniu stał się szczerym sługą   Matki Bożej i propagatorem Królowej Różańca Świętego, a z różańcem nie rozstawał się już nigdy. Wstąpił do Zakonu Dominikańskiego i przyjął imię Brata Różańca (na cześć różańca).

Czasem pomysły najbardziej szalone i nieracjonalne spełniają się w sposób dziwny i cudowny.  A może zawsze wtedy, gdy wola Boża błogosławi ich realizacji? Niewątpliwie takim był pomysł budowy sanktuarium w Pompejach. Sanktuarium na chwałę Maryi i Różańca Świętego.  Sanktuarium, na budowę którego nie było grosza, tylko puste kieszenie Bartola, tylko jego marzenie, energia do pracy i wielka wiara. Uboga ludność wioski nie dawała podstaw do oczekiwania na składki pieniężne, bo mała, podupadła pompejańska parafia była bardzo biedna. Jednak szeroka akcja Bartola w poszukiwaniu pieniędzy zmobilizowała i zapaliła mieszkańców, którzy choćby przysłowiowym groszem opodatkowali swoje marne dochody i dorzucali je do kasy przyszłego sanktuarium. Spektakularnym zdarzeniem było sprowadzenie do Pompejów, w październiku 1875 roku, obrazu Matki Bożej Różańcowej.  Ożywiło to środowisko religijnie, Bartolo zaś, jak się potem okazało, proroczo przepowiedział: „obraz ten stanie się narzędziem do realizacji jednego z największych zamierzeń Bożego Miłosierdzia”.   Założył także czasopismo „Różaniec i Nowe Pompeje”, które zasięgiem swoim docierało do wielu różnych, odległych środowisk i wzbudzało ludzką szczodrość i chęć wsparcia dla budowy świątyni.

Dzieło ruszyło 8 maja 1876. Budowa trwała 15 lat.  Data konsekracji sanktuarium zbiegła się z datą założenia nowego miasta – Pompeje. A stało się to 7 maja 1891 roku. Następnie papież Leon XIII, 4 maja 1901 roku, podniósł sanktuarium do godności bazyliki papieskiej. Łatwo jest przytoczyć tych kilka dat, lecz sukces nie przychodził łatwo.  Tych 15 lat budowy trzeba było przeżyć w mozolniej, wielkiej pracy, która obfitowała w kłopoty i trudności. Trzeba było z wielką determinacją stawiać czoła własnym dolegliwościom i nieprzychylnym ludziom. Nauczyć się czerpać radość z małych sukcesów, cieszyć z pomocy tych życzliwych. Trzeba było z wielką ufnością, pokorą i wiarą oddać się w ręce Maryi, i to właśnie Bartolo przez całe swoje   nawrócone życie, czynił. Ona zaś, kochająca Matka Niebieska wspomagała i błogosławiła dziełu i jego twórcy. Spostrzegawczy czytelnik dostrzeże bez trudu, że wszystkie ważne decyzje związane ze sanktuarium zapadały w maju, jakże maryjnym przecież miesiącu. Przypadek, plan Bartola, czy wymowny ślad Jej stałej opieki i obecności?

Obok   Sanktuarium Matki Bożej Różańcowej, miejsce to promieniuje szeroką działalnością społeczną zapoczątkowaną również przez Bartolo Longo.  Powstały sierocińce, domy opieki dla dzieci więźniów, żłobki, szkoły i warsztaty pracy dla miejscowej młodzieży. Każdego roku Nowe Pompeje odwiedzają miliony pielgrzymów. Bartolo założył tu także Zgromadzenie Sióstr Różańca Świętego.

Wszystko zaczęło się od szalonego pomysłu wspaniałego człowieka i cudownego obrazu, który wisi w ołtarzu głównym sanktuarium.    Obraz Królowej Różańca Świętego przedstawia siedzącą na tronie Madonnę. Na jej kolanach spoczywa Dzieciątko Jezus trzymając w rączkach różaniec św. Dominika, podczas gdy Maryja trzyma różaniec św. Katarzyny ze Sieny. U stóp Maryi klęczą: po lewej św. Dominik, a po prawej stronie Katarzyna Sieneńska. Obraz ten był przechowywany w jednym z żeńskich klasztorów. Był to bardzo zniszczony oleodruk „wart jednego dolara”.  Jednak Bartolo, który nie miał pieniędzy na zakup nowego dzieła, zachęcony słowami zakonnicy, przyjął obraz chociaż ten wcale mu się nie podobał.  Trzeba było kilku renowacji zanim Bartolo zdecydował się powiesić go w parafialnym kościele. Wkrótce, potem, gdy przeniesiono obraz do nieukończonej jeszcze nowej świątyni, szybko zasłynął cudownymi uzdrowieniami ludzi modlących się przed nim.

Jak powstała Nowenna Pompejańska?

Pewna nieuleczalnie chora dziewczyna Fortunata Agrelli trwała na długiej modlitwie bardzo jednocześnie cierpiąc.  Wraz z rodziną rozpoczęła odmawianie nowenny różańcowej.   Pewnego dnia objawiła się jej Pani Niebios, Królowa Różańca Świętego, taka jak na obrazie sprowadzonym przez Bartolo Longo.  Zdumiona pięknem Maryi, Fortunata poprosiła: „Królowo Różańca Świętego bądź mi łaskawa i przywróć mi zdrowie! Modliłam się do Ciebie, odmówiłam trzy nowenny, ale, o moja Pani, nie doświadczyłam Twej pomocy. Tak bardzo pragnę być uzdrowioną!” Maryja miała odpowiedzieć: „dziecko, wzywałaś Mnie na wiele sposobów i zawsze spływały na ciebie moje łaski. Także i teraz, gdy wezwałaś Mnie tam Mi bliskim imieniem Różańca Świętego, nie odmówię ci. Odmów trzy nowenny różańcowe, a będzie ci dane”. I rzeczywiście dziewczyna została cudownie uzdrowiona.  Wtedy Matka Boża objawiła się jej jeszcze raz. Powiedziała: „Ktokolwiek będzie potrzebował mojego wsparcia i pomocy, powinien odmówić trzy nowenny błagalne Różańca Świętego i trzy nowenny dziękczynne.”

Każda z sześciu dziewięciodniowych modlitw opierała się tylko i wyłącznie na 15 tajemnicach różańca. Taki był początek Nowenny Pompejańskiej. Jest to modlitwa uniwersalna, podarowana przez Maryję wszystkim ludziom. Początkowo opierała się tylko na samym różańcu. I tak ją propagował Bartolo Longo – pierwszy apostoł Nowenny Pompejańskiej. Modlitwy błagalna i dziękczynna zostały ułożone i dodane przez niego.

Trzeba pamiętać, że nowenna nie „spełnia się” dzięki liczbie odklepanych „zdrowasiek” i aptekarskiej dokładności odmawiania, ale dzięki modlitwie gorliwej, pełnej zawierzenia Bogu i pokładaniu ufności w Jego łasce.    Poprzez pośrednictwo Matki Bożej modlitwa ta ma być narzędziem sprzyjającym naszemu nawracaniu i wewnętrznej przemianie. Trwajmy więc z radością przy różańcu. Niech on staje się narzędziem odrodzenia duchowego dla nas, naszych parafii i całego narodu.

Szczęść Boże!

(dn. 19 05.2017 Aleksandra Janicka)

Korzystałam z:

Biografii Bartolo Longo

Historii Pompejów

WTKM Nowenna Pompejańska