Bosko-ludzka obecność Chrystusa

144

Nie były to łatwe czasy

Uważny obserwator liturgii Kościoła mógłby zapytać, po co dodatkowa Uroczystość Ciała i Krwi Pańskiej, skoro w Wielki Czwartek obchodzi się pamiątkę ustanowienia Eucharystii?

Nie sposób odpowiedzieć na to pytanie, jeśli pominie się istotny dla tego święta kontekst historyczny. Boże Ciało zostało wprowadzone w Kościele Zachodnim w połowie XIII wieku. Nie były to łatwe czasy. Wśród wiernych sukcesywnie spadała częstotliwość przyjmowania komunii świętej. W celu ożywienia pobożności podczas Mszy Świętej ustanowiono podniesienie. Rozpowszechniła się również adoracja Jezusa Eucharystycznego w monstrancji.

Na przełomie XII i XIII w. zaczęły również odżywać stare herezje, głównie manicheizm i gnoza, w bardziej wysublimowanym przebraniu: katarzy, waldensi, pseudoapostołowie i begini. Jak bardzo gorący był to okres, można dowiedzieć się chociażby z „Księgi Inkwizycji”, napisanej przez niezbyt osławionego w historii i literaturze, Bernarda Gui, dominikanina i inkwizytora.

Katarzy twierdzili, że świat widzialny, niedoskonały i materialny, nie mógł być stworzony przez dobrego Boga. Ciało należące do świata jest raczej dziełem szatana, a dusza jest uwięziona w ciele. Boski jest tylko duch. Wobec tego Chrystus mógł mieć ciało pozorne. Tym bardziej więc niemożliwe jest, aby uznać Jego obecność w ziemskim chlebie i winie. Byłoby to niegodne Boga. Pisze o tym sam Bernard Gui, mając na myśli „teraźniejszych manichejczyków”, czyli katarów: „Krytykują jeden po drugim wszystkie sakramenty Kościoła, a osobliwie sakrament Eucharystii, powiadając, iż nie ma w nim Ciała Chrystusa.” Niewyobrażalne jest bowiem to, aby Bóg mógł być spożywany przez człowieka i wchłaniany przez układ pokarmowy. Nie można przemilczeć również faktu, że do rozwinięcia tej herezji przyczyniło się skandaliczne nieraz życie duchowieństwa i ogólne osłabienie wiary i pobożności wśród wierzących. Kupczenie sakramentami, konkubinat, pazerność i słabe wykształcenie księży dolewało jedynie oliwy do ognia.

Nieco wcześniej, pod koniec XI wieku, Berengariusz z Tours, archidiakon, zaczął publicznie podważać wiarę w rzeczywistą obecność Chrystusa w Eucharystii. Głosił, że jeśli już mówić o jakiejś formie obecności, to najwyżej symbolicznej (pierwiosnek późniejszej doktryny niektórych reformatorów). Oczywiście, wywołało to ostry spór w gronie biskupów, którzy na kilku synodach potępili tezy „eucharystycznego” heretyka. Nikt jednak nie był w stanie przekonująco wyjaśnić, na czym polega rzeczywista przemiana chleba i wina w Ciało i Krew Chrystusa.

W 1209 roku bł. Julianna z Liege miała wizję pełni księżyca z pozostającą na jego powierzchni czarną plamą, którą interpretowała jako brak specjalnego święta poświęconego Eucharystii. Wkrótce zwierzyła się z tej wizji swojemu spowiednikowi, Jakubowi Pantaleonowi, późniejszemu papieżowi Urbanowi IV.