Za Tobą Najświętsza Maryjo, Królowo Polski, Panno Niepokalanie Poczęta, pragnę iść właśnie dziś, w maju 2017 roku. Ledwie przebrzmiały wieczorne Nieszpory, litania Loretańska ku Twojej czci wyśpiewana przed Najświętszym Sakramentem, ledwie zmierzch wczesny objął tę Twoją umiłowaną ziemię, idę do Gietrzwałdu, wchodzę na drogę Twych dziewiętnasto- i dwudziestowiecznych objawień. Każde z nich to cios wymierzony w Szatana, a wielka nadzieja i pocieszenie dla umęczonego przez działanie Złego, świata.  Każde z nich było i jest odnową i nauką dla wiary, i naszej, ludzkiej wątłej duchowości. Każde napełniało i napełnia nasze serca ufnością niszcząc zniewolenia, zwątpienie i marazm codziennego życia. Twoje Matko wstawiennicze działanie sprawia, że szatańskie kłamstwo staje się bezsilne i bezradne, a Twoje wstawiennictwo pomaga nam znajdować tę najlepszą drogę życia, którą jest Twój Syn, Jezus Chrystus. Wobec przerażającej wizji danej papieżowi Leonowi XIII, Ty Maryjo stajesz się naszą opoką i ratunkiem, Orędowniczką i Opiekunką.

Trzynastego października 1884 roku, w prywatnej kaplicy, podczas dziękczynienia po mszy świętej papież popadł na krótko w ekstazę i w pobliżu tabernakulum usłyszał dialog Szatana z Chrystusem:

„Gardłowym głosem, pełnym złości szatan krzyczał: „Mogę zniszczyć Twój Kościół”. Łagodnym głosem Jezus odpowiedział: „Potrafisz? Więc spróbuj.”  Szatan: „Ale do tego potrzeba mi więcej czasu i władzy!” Jezus: „Ile czasu i władzy potrzebujesz?” Szatan: „Od 75 do 100 lat i większą władzę nad tymi, którzy mi służą.” Jezus: „Będziesz miał ten czas i władzę. Które stulecie wybierasz?” Szatan: „To nadchodzące. (wiek XX)” Jezus: „Więc spróbuj, jak potrafisz.”

Wstrząśnięty tym co usłyszał, z chęci ratowania i odpowiedzialnością za lud Boży papież ułożył dla nas modlitwę – egzorcyzm do świętego Michała Archanioła, którą   odmawiamy   na zakończenie każdej mszy świętej.   A Pan Bóg także w trosce o nas, swoje dzieci, pozwala Matce Bożej przynosić nam słowa otuchy i wskazówki jak odpierać zło i co mamy robić, korzystając z orędzi Jej objawień.

Gietrzwałd
Gietrzwałd

Jednym z tych właśnie objawień, jest objawienie w Gietrzwałdzie. Jedno z 9 objawień maryjnych uznanych przez Stolicę Apostolską i jedyne takie w Polsce.

Prusy Wschodnie. Mała wieś na Warmii. Czasy rozbiorów i Kulturkampfu (lata 1871-1878), czyli zdecydowanej walki z katolicyzmem na tych ziemiach. Wydawało się Bismarckowi, że niszcząc katolicyzm zniszczy także polskość (polactwo) tej krainy. Jednak pomimo prześladowań Warmia zawsze wierna była Bogu i Kościołowi Katolickiemu. Świadczą o tym liczne kościoły, krzyże przy drogach i kapliczki, odwieczny kult Męki Pańskiej i wielka cześć oddawana Matce Najświętszej, zarówno w Gietrzwałdzie jak i w Świętej Lipce, Stoczku Warmińskim i wielu innych miastach, wsiach i miasteczkach. Żywy patriotyzm mieszkańców tej ziemi sprawiał, że nie tylko trzymali się razem połączeni wspólną wiarą katolicką, ale też walczyli o polskość, tworzyli polskie szkoły, mówili po polsku, kultywowali polskie tradycje. Jakże więc cudownym zdarzeniem stało się objawienie Maryi właśnie tutaj, pośród tego umęczonego, a przecież wiernego ludu. Najświętsza Pani przemówiła po polsku, co lud odczytał jako przypieczętowanie, z nieba pochodzące, polskości tych ziemi, tego do kogo należą i kto jest tu prawowitym gospodarzem.

Jakże cud się dokonał? Oto 27 czerwca 1877 roku, trzynastoletnia Justyna Szafryńska wraca z kościoła do domu po dobrze zdanym egzaminie z katechizmu. Jutro ma się odbyć jej Pierwsza Komunia Święta. Jest wczesny wieczór, dziewczynka za chwilę spotka się z matkę i razem mają wracać do domu, do pobliskich Woryt. W tej chwili zadzwoniły dzwony na „Anioł Pański”. Pobożnie przyklękła, oglądając się w stronę kościoła.  

 „Nagle Justyna zobaczyła dziwne światło, które bardzo jasno oświetlało stary klon, stojący tuż obok. Zapatrzyła się w to światło i dopiero po dłuższej chwili podeszła do czekającej w pobliżu matki.  Co żeś tam teraz takiego widziała? „O mateczko – bardzo piękną pannę i była żywą. Spoglądała na mnie i na ks. proboszcza, a taka była nad nią jasność, takie jasne promienie, że wytrzymać nie mogłam; było mi od tego zupełnie ciemno przed oczyma, tak iż nic nie widziałam. Potem ogarnął mnie wielki strach; chciałam wołać, nie mogłam, chciałam uciekać, ale nie mogłam się z miejsca ruszyć – zdawało mi się, że nadszedł sąd ostateczny.”    (wg relacji ks. Franciszka Hiplera, świadka tamtych zdarzeń).

Proboszczem w Gietrzwałdzie był wówczas ks. Augustyn Weichsel, Niemiec mówiący po polsku. Mądry i bardzo szanowany pośród ludu kapłan. Pod wieczór, po skończonym dniu, był właśnie na przechadzce w pobliżu kościoła i zdumiony niezwykłą jasnością, która calutki klon obejmowała przedziwnym światłem, przyglądał się wraz z dziewczynką. Tak się zaczęło, a trwało ledwie kilkanaście minut.

Wzruszony zdarzeniem kapłan poradził Justynie, by następnego dnia przyszła tu o tej samej porze i odmówiła różaniec, a gdyby widzenie powtórzyło się, aby zapytała „piękną Panią” czego żąda.  Jaśniejąca dziewica ukazała się znowu, a na pytanie dziewczynki odpowiedziała bardzo głośno, w tym samym języku, którym mówiła Justyna, czyli po polsku: „Żądam, abyście codziennie odmawiali różaniec”. Justyna Szafryńska, jak to bardzo przejęta, żywo reagująca i bystra dziewczynka, nie omieszkała opowiedzieć zaraz o wszystkim koleżankom. Następnego dnia przyszła w towarzystwie ich kilkunastu oraz kuzynki, dwunastoletniej Barbary Samulowskiej. Barbara, po raz pierwszy 1 lipca ujrzała Matkę Bożą i nawiązała z Nią rozmowę.

Lecz czy można wybrać słowa mniej ważne i ważniejsze ze słów przekazanych z Nieba? Nie umiem, dlatego też pragnę czytelnikowi przekazać treść całego objawienia w formie swoistego, chronologicznego wywiadu dziewcząt widzących, z Maryją, Matką Bożą.

Justyna Szafryńska: Czegoby żądasz? (pytanie z drugiego dnia objawienia)

Matka Boża: Żądam, abyście codziennie odmawiali różaniec.

Justyna: Kto Ty jesteś? (pytanie z 1 lipca)

– Jam jest Najświętsza Maryja Panna, Niepokalanie Poczęta.

Justyna:

Czy chorzy przychodzić mają?

(pytanie pozostało bez odpowiedzi, bo widzenie znikło)

Barbara Samulowska: Kto Ty jesteś?

(pytanie zadane w domu Barbary w Worytach)

– Ja jestem Niepokalanie Poczęta. Nie smuć się moja córeczko.

Justyna i Barbara:

Azali będą uzdrowienia? ( z drugiego lipca)

– Później.

Jak długo będą trwać te objawienia i kiedy się skończą? ( z 3 lipca)

– Pozostanę tu jeszcze dwa miesiące.

– Co mają czynić chorzy, aby byli uzdrowieni? (z 4 lipca)

– Niech odmawiają różaniec.

– Prosimy o pobłogosławienie wody w kociołku i płótna na trzonie uciętego konaru…       (prośba z 5 lipca).

– Płótno ma leżeć na ziemi.

– Czegoby oprócz modlitwy różańcowej żądasz jeszcze?  (pytanie zadane 6 lipca)

– Tu ma być postawiony krzyż murowany z figurą Niepokalanej Panny, a u stóp jej ma być kładzione płótno ku uzdrowieniu chorych.

– Czy wystawiona ma być tylko kapliczka, czy tylko krzyż? Czy figura ma być stojąca, czy siedząca?  (z 9 lipca)

– Wystarczy krzyż, figura ma być stojąca.

( 18 lipca ukazała się u stóp Maryi wstęga z napisem, którego wizjonerki nie zdążyły odczytać)

– Co miały znaczyć te słowa?

– One nic nie znaczyły.

– Jesteś teraz smutna, czy jesteśmy nie dość nabożne i niedobrze odmawiamy różaniec? (z 22 lipca)

– Bardzo dobrze.

– To dlaczego jesteś smutna?

– Nie widzę u innych ludzi dosyć nabożeństwa i uszanowania. Wielu z obecnych nie przyklęka i jeżeli się nie poprawią, nie będę już mogła się pokazywać.

(postanowiono, wobec tego uporządkować nabożeństwo na wzór prowadzonych w parafiach misji świętych)

-Czy Ojciec Święty doczeka się triumfu Kościoła? (pytanie z 23 lipca)

– Doczeka się go.

(24 lipca dziewczynki miały pierwszy dzień wakacji, dlatego po raz pierwszy przyszły odmawiać część radosną różańca rano, po mszy świętej)

– Przechodźcie tu co dzień, po mszy świętej.

(po tym objawieniu zaczęli ludzie odmawiać różaniec trzy razy dziennie rano, w południe i wieczorem)

– Czy chorzy mogą używać wody i czy ludzie w czasie objawienia mogą trzymać wodę do poświęcenia? (z 24 lipca)

– Mogą.

Czy pod krzyżem ma być płótno i woda?

– Tylko płótno

– Czy przyjdą na nas prześladowania? (z 25 lipca)

– Jeżeli ludzie będą mniej wierzyć, przyjdą na was jeszcze większe prześladowania.

– Czy dobrze się ludzie teraz modlą?

– Tu mają być podczas Różańca chorągwie i krzyż.

(po tym objawieniu nastąpiła różnica w przekazaniu słów Maryi między obiema widzącymi. Justyna twierdziła, że Maryja chce, aby w czasie odmawiania różańca, pod klonem na placu kościelnym stały dwie chorągwie i krzyż, natomiast Barbara nic o tym nie powiedziała, tylko oświadczyła, że widziała obok Matki Bożej krzyż i dwie chorągwie. Maryja zareagowała wskazując czyje widzenie i przekaz były dobre.)

– Ludzie teraz jeszcze mniej wierzyć będą, większe przyjdą na was prześladowania, ale na wasze i księdza dobro. Barbara Samulowska ma powiedzieć, co widziała.

– Czy pewna osoba powinna pójść do klasztoru? (z 27 lipca)

– Dobrze jest, jeśli do klasztoru idzie tyle osób, ile może.

-Dlaczego tak wielu ludzi teraz fałszywie przysięga?

– Szatan chodzi teraz, przed końcem świata jak pies zgłodniały, aby pożerać dusze.

– Co to znaczy, kiedy kto fałszywie przysięga?

– Taki nie jest godzien, aby się dostał do Nieba. Od złego ducha został do tego namówiony.

– Czy kapłanów należy słuchać? (z 29 lipca)

– Wszyscy powinni słuchać kapłanów.

– A czy kapłani mogą tu przychodzić?

– Mogą.

–  Czy władze zabiorą nam naszego Biskupa? (pytanie z 1 sierpnia)

(Matka Boża nic nie odpowiedziała, tylko bystro i ze zdziwieniem na nie spojrzała)

– Czy osierocone parafie otrzymają swoich pasterzy? (zapytała Barbara)

–  Jeśli ludzie gorliwie będą się modlić, wówczas Kościół nie będzie prześladowany, a osierocone parafie otrzymają pasterzy.)

– Czy polski Kościół będzie uwolniony?

– Kościół polski będzie wnet uwolnionym.

– Czy Matka Boża udzieli ponownie błogosławieństwa zgromadzonemu ludowi w taki sposób, jak kapłan przy ołtarzu błogosławi? (30 i 31 lipca Niepokalana udzieliła na prośbę księdza błogosławieństwa ludowi)

– Ja teraz zawsze błogosławię.

– Jaki jest los dwóch zaginionych synów z Gietrzwałdu?  (pytanie z 4 sierpnia)

– Jeden przepadł, a drugi żyje i powróci.

– Czy klasztor w Łąkach będzie ponownie otwarty? (z 5 lipca)

– Jeśli gorliwie będziecie się modlić, będzie znów otwarty.

– Czy w Sząbruku stara rzeźba Matki Bożej ma być odnowiona, czy też należy zamówić nową? (z 6 sierpnia)

– Powinna być sprawiona nowa.

– Która modlitwa bywa prędzej wysłuchaną , modlitwa do Boga  czyli do Najświętszej Maryi Panny?  (z 8 sierpnia)

– Tak nikt nie ma się pytać, ale modlić się.

– Dlaczego Maryja nie ukazuje się tutaj wszystkim, którzy z utęsknieniem pragną Ją widzieć?  (na to pytanie nie było odpowiedzi)

– Czy mamy być we wszystkim posłuszne księdzu proboszczowi? (z 11 sierpnia)

– Macie księdza słuchać.

– Co to było za widzenie u krawcowej?  

(10 i 11 sierpnia w domu krawcowej Barbary Henning były fałszywe zjawienia demoniczne. Ksiądz proboszcz zakazał widzącym przychodzić do krawcowej)

– To było od złego ducha.

– Jaką pokutę ma czynić pewna osoba skrupulatna?

– Niech się spyta spowiednika.

– Czy i inne osoby także widziały, na innych miejscach, i za modlitwę różańcową, najświętszą Pannę? (zdarzyły się demoniczne wizje i objawienia)

– To było od diabła.

– Czy pijacy się nawrócą?

– Będą ukarani.

– Czy Matka Boża pobłogosławi źródło na plebańskim polu?

– Później.

– Czy żyje jeszcze w Ameryce misjonarz Fox, pochodzący z Warmii? (z 14 sierpnia)

– Żyje.

– Czy Antoni Buchholz z Ornety i jego żona odzyskają zdrowie?

– Będą zdrowi, jeżeli będą się modlić i nie będą pić wódki.

– Czy chore dzieci, które są stąd, będą uzdrowione?

– One wiedzą, co mają czynić, modlić się oraz używać wody i płótna.

– Czy nawróci się pewien luteranin?

– On powinien tu przyjść i nauczyć się modlić na różańcu.

(dnia 15 sierpnia, w święto Wniebowzięcia, Maryja była bardzo wesoła i radosna, ale milcząca. Otoczona mnóstwem aniołów śpiewających i muzyką)

– Czem można lud odstraszyć od złego? (z 17 sierpnia)

– Modlitwą.

– Prosimy Ciebie Pani, w modlitwie o nawrócenie grzesznych dziewcząt.

– One będą ukarane.

-Do kiedy będzie przebywać w Gietrzwałdzie?

– Przebywać będę aż do „Narodzenia Matki Boskiej”.

– Czy z powodu rozpoczęcie roku szkolnego (wizjonerki) mają przychodzić na różaniec rano przed mszą świętą? (pytanie zadane przez Justynę)

– Najpierw wysłuchać mszy świętej, a potem odmówić różaniec, ponieważ msza święta jest ważniejsza od różańca.

– Czy rektor sanktuarium w Stoczku, pomimo zakazu, powinien głosić kazania?

-On będzie i tak prześladowany.

– Czy i dlaczego każda z nas widuje Matkę Bożą w inny sposób? (z 22 sierpnia)

– Bądźcie kontente z tego, jak się wam pokazuje.  Aby ludzie lepiej wierzyli.

– Którego dnia i o której godzinie ukaże się po raz ostatni? (pytała tylko Justyna)

– W sobotę, w Moje Urodziny, wieczorem, o dziewiątej godzinie.

(Barbara to samo pytanie zadała rano 23 sierpnia)

– W Moje Urodziny, w niedzielę wieczór.

(z powodu nieścisłości odpowiedzi, dziewczynki ponowiły pytanie)

-Którego dnia i o której godzinie ukaże się po raz ostatni?

– Po raz ostatni pokażę się tu w dzień Mojego Narodzenia, w sobotę wieczór, o dziewiątej godzinie. Tyś dobrze powiedziała; tamto dziewczę się pomyliło.

(Taką odpowiedź otrzymała Justyna, a Barbara otrzymała uwagę od Maryi)

– Tyś niedobrze uważała. Ja tu po raz ostatni pokażę się w sobotę o dziewiątej godzinie.

(8 września był właściwym dniem Narodzenia Matki Boskiej)

– Czy szpital mariacki w Olsztynie powróci do sióstr? (z 29 sierpnia)

-Tak otrzymają go.

(30 sierpnia dziewczynki usłyszały słowa Matki Bożej)

– Jeszcze przed 8 września wydarzą się cudowne uzdrowienia.

– Czego Niepokalana żąda od księdza proboszcza Weichsla? (Pytała Justyna 1 września)

– Niech się modli do mnie zawsze, ja mu byłam zawsze obroną i będę aż do końca.

– Czego żądasz od duchowieństwa warmińskiego

– Kapłani powinni gorliwie modlić się do mnie, a wtedy zawsze będę przy nich.

– Co ma czynić pewien pielgrzym, aby pomóc duszom zmarłych rodziców?

-Ma zamówić mszę świętą.

– Czy Matka Boska pobłogosławi także tych, co nie klęczą podczas różańca?

– Ludzie, którzy w czasie odmawiania różańca nie klękają z twarzą zwróconą do klonu, ale mówią „co tam mamy się modlić do klonu”, zostaną ukarani.

– Co czynić, aby nawróciła się pewna luteranka? (z 3 września zadane przez Justynę)

– Trzeba dać na mszę świętą.

-Jakie są losy pewnego człowieka, co poszedł w świat?

-Zginął, umarł.

– Czy siostra pewnego kapłana może się spowiadać u niego?

(pytanie zadane 4 września na polecenie ks. Augustyna, gdyż chodziło tu konkretnie o jego siostrę).

– Nie. Nie powinna spowiadać się u kapłana brata.

-Co mają czynić parafianie w Królewcu, aby odzyskać kościół?  (z 5 września)

– Wy macie się modlić i oni powinni się modlić.

-Jak należy się modlić: „o Królowo Serca Jezusowego, módl się za nami” , czy też „Królowo nasza od Serca Jezusowego, módl się za nami”.?

– To jest jedno i to samo.

– Czego sobie życzy Matka Boża od duchowieństwa warmińskiego?  (Pytanie to zostało zadane wcześniej, a 7 września ponowione)

– Kapłani powinni gorliwie modlić się do Najświętszej Panny, wtedy Ona zawsze będzie przy nich.

(widząc zasmucenie dziewczynek, z powodu, że już miałyby nie oglądać Matki Bożej, tak sama się do nich odezwała ze współczuciem i otuchą 8 września)

– Nie smućcie się, bo ja zawsze u was będę.

(8 września Matka Boża z własnej inicjatywy pobłogosławiła źródło znajdujące nie nieopodal kościoła, o czym sama poinformowała wcześniej wizjonerki, podczas porannego objawienia.)

– Jeśli ksiądz proboszcz pragnie, aby zdrój dzisiaj był pobłogosławiony, ma swoje życzenie przy Różańcu popołudniowym kazać wynurzyć.

– Obiecuję też, że pobłogosławię źródełko pod lasem.

(prośba ks. Augustyna została przedłożona Maryi i o godzinie siódmej w obecności grupy pięćdziesięciu osób, po odmówieniu modlitw Niepokalana pobłogosławiła prawą ręką znakiem krzyża źródło i odezwała się tylko raz)

-Teraz idźcie na cmentarz.

(na cmentarzu czekały tłumy i po odmówieniu wieczornego różańca, po odśpiewaniu pieśni „Witaj Królowo”, Maryja pobłogosławiła całemu zebranemu ludowi.  Dziewiątego września Niepokalana jeszcze ukazała się widzącym ze słowami otuchy: „przychodźcie tu zawsze.”)

Zamówiona rzeźba Matki Bożej nadeszła dopiero 12 września, a to opóźnienie zadecydowało o przeniesieniu poświęcenia kapliczki na dzień 16 września. Dziewczynki płakały z żalu, że nowa figura nie oddaje piękna Maryi, uważały, że jest brzydka.

Niepokalana Pani pocieszyła je mówiąc:

– Nie smućcie się, bo ta figura jest dobra.

Widzące zapytały: – kiedy kapliczka ma być poświęcona?

– W niedzielę.

W następnych dniach padło jeszcze pytanie do ukazującej się Maryi:

– czy obraz Matki Boskiej Częstochowskiej w wielkim ołtarzu kościoła gietrzwałdzkiego jest cudownym?

– Jest cudownym.

– Czy nas do więzienia powsadzają? (pytały jeszcze dziewczynki)

– Chcą was wsadzić.

– Czy mamy iść do klasztoru?

– Powinniście iść do klasztoru.

-Prosimy o szczególniejsze błogosławieństwo dla naszego Ojca Świętego, Biskupa, Ojca Duchownego, tj. księdza proboszcza miejscowego, i dla nas samych i wszystkich prześladowanych…

– W tych prześladowaniach waszych jutro będę was błogosławić.

Szesnastego września uroczyście poświęcono nową figurę Niepokalanej Dziewicy. Wg zgodnego świadectwa obecnych, najświętsza Maryja zwróciła się podczas modlitwy ludu ku prawej stronie i pobłogosławiła najpierw kapliczkę z umieszczoną w niej figurą, a potem parafię, proboszcza i cały tłum pielgrzymów.

-Odmawiajcie gorliwie różaniec.  (Były to ostatnie słowa Niepokalanej usłyszane przez wizjonerki).

Uroczyste nieszpory w gietrzwałdzkim kościele zakończyły czas stu sześćdziesięciu objawień, które trwały od dnia 27 czerwca do 16 września (80 dni) pamiętnego, 1877 roku.

Trzeba tu jeszcze dodać, że zostało zapisanych wiele wypowiedzi Maryi dotyczących spraw prywatnych. Najświętsza Panna jako Pocieszycielka i Wspomożenie Wiernych dawała rady dotyczące życia w rodzinie, wychowywania dzieci i pobożnych praktyk. W wielkim stopniu ustało powszechne pijaństwo i złe prowadzenie się. Powstało Towarzystwo trzeźwości i koła różańcowe. Pobudzony został patriotyzm społeczeństwa. Spisanych zostało wiele uzdrowień, które dokonywały się za pośrednictwem modlitwy i korzystania z płócien rozkładanych na ziemi przed kapliczką, a także poprzez picie wody z pobłogosławionego przez Niepokalaną źródła. To źródełko jest do dziś i do dziś dokonują się tu zdumiewające i spektakularne uzdrowienia.

W kilku przypadkach Niepokalana zwracała się bezpośrednio do księdza proboszcza dając mu niespodziewane odpowiedzi na jego wątpliwości dotyczące posługi w Gietrzwałdzie, uprzedzała o czekających go prześladowaniach ze strony pruskich władz. Otrzymał on także wiedzę o przyszłości losów Kościoła w Gietrzwałdzie, do którego w 1946 roku przybyli kanonicy regularni laterańscy i są tam aktualnie. Ksiądz Augustyn od początku objawień objął troską obie widzące dziewczynki, chronił je przed prześladowaniami i bardzo sumiennie spisywał wszystko, co się działo informując o tym władze kościelne.

Minęło sto lat od tamtego świętego czasu.

W Dekrecie Biskupa Warmińskiego czytamy: „Powagą Stolicy Apostolskiej ukoronowany został obraz Matki Boskiej Gietrzwałdzkiej, zatwierdzona msza święta i oficjum brewiarzowe, święto w kalendarzu diecezjalnym, a sanktuarium poniesione do godności bazyliki Mniejszej” …

  „Mocą naszego, zwyczajnego Urzędu Pasterskiego w Świętym Diecezjalnym Kościele Warmińskim niniejszym Dekretem

Zatwierdzam kult objawień Matki Boskiej w Gietrzwałdzie jako nie sprzeciwiający się wierze i moralności chrześcijańskiej, oparty na faktach wiarygodnych, których charakter nadprzyrodzony i Boży nie da się wykluczyć.

Dan w Gietrzwałdzie, w uroczystość Matki Boskiej Gietrzwałdzkiej, dnia 11 września Roku Pańskiego 1977.
(podpisali; Józef Drzazga Biskup Warmiński, oraz ks. Cz. Kulikowski Kanclerz Kurii)

Co wiemy o widzących, jakie były ich losy? Opowiem krótko.

Obie dziewczynki Justyna Szafryńska i Barbara Samulowska wstąpiły do zakonu. To ksiądz proboszcz Augustyn Weichsel zadbał o ich dalszą edukację i potem o wstąpienie do sióstr miłosierdzia św. Wincentego a Paulo, czyli szarytek. Tu miały zdobywać wykształcenie, tu miały złożyć śluby wieczyste. Początkowo obie przebywały w jednym z klasztorów na Warmii, potem w Chełmnie, jednak władze natychmiast rozwiązywały lub po prostu prześladowały miejsca, w których dziewczynki miały spokojnie i bezpiecznie żyć i dorastać do pójścia do zakonu.

O losach Justyny Szafryńskiej niewiele wiadomo, ponieważ wcześnie odeszła z klasztoru, założyła rodzinę i ślad po niej zaginął w powodzi różnych zdarzeń. Natomiast Barbara Samulowska w styczniu 1884 roku pojechała do Paryża, gdzie rozpoczęła upragniony nowicjat w zgromadzeniu Sióstr Miłosierdzia na Rue du Bac, przez co stała się jakby współsiostrą św. Katarzyny Laboure, która właśnie tu, w 1830 roku doświadczała objawień Matki Bożej, a których owocem stał się „Cudowny Medalik” znany na całym świecie.  Ten fakt pogłębił moc jej powołania i związek duchowy z Niepokalaną Dziewicą. Drugiego lutego 1889 roku Barbara złożyła śluby zakonne przyjmując imię Stanisława.  Przez 11 lat pracowała w przytułkach Paryża, przygotowując się jednocześnie do pracy misyjnej, do której miała powołanie, i o której gorąco marzyła. W 1895 roku przybyła do Gwatemali, stolicy kraju. Tu została dyrektorką seminarium. Po 12 zaś latach   przełożoną sióstr pracujących w Antigua, w szpitalu. Opłakany stan szpitala, wielkie braki i złe warunki, które utrudniały pielęgnację chorych, zmobilizowały ją do wytężonej pracy. Nie ograniczała się jednak tylko do szpitala, ale opiekowała się chorymi w mieście, przygotowywała dzieci do pierwszej komunii św.

Pracowała bardzo ciężko i podupadłszy na zdrowiu, na kilkanaście dni powróciła na leczenie do Paryża. Jej los jednak związany był najmocniej z Gwatemalą. Pracowała w kilku szpitalach, wszędzie lubiana, witana z miłością przez biednych ludzi, którym zawsze starała się nieść pomoc. Najtrudniej może było po wielkim trzęsieniu ziemi, które połowę stolicy i jej szpital zamieniło w gruzy. Siostra Stanisława Barbara nie straciła głowy, lecz zorganizowała budowę baraków, oddając na ten cel swoje oszczędności. Wojna domowa w Gwatemali 1920, to kolejna mobilizacja do działania na rzecz ofiar, brak wody, wielu rannych, całe to morze nieszczęścia jakie niesie wojna siostra Stanisława Barbara przyjmowała z głęboką wiarą w pomoc Niepokalanej, z ufnością, która dawała tej niewielkiej kobiecie siłę tytana, a przy tym energię, łagodność i radość Bożego dziecka.

W liście do krewnej z 1938 roku Barbara pisała: „…jestem zawsze bardzo szczęśliwa w służbie Bożej. Bardzo wdzięczna Panu jezusowi i Matuchnie Najświętszej za święte powołanie siostry Miłosierdzia. Jestem w wielkim szpitalu, mamy 1300 chorych do pielęgnowania, jest 30 sióstr i wiele służebnic (personelu), wszyscy mnie tu znają, bo już mam 42 lata pobytu w Gwatemali i 72 lata życia, ale moje zdrowie jest jeszcze dość dobre. Moje kochane siostry mnie pielęgnują bardzo dobrze.”

Przyszedł jednak czas odrzucenia, „drogi przez Mękę”, własnej, prywatnej Golgoty. Czas ostatecznego przyjęcia cierpienia i pójścia za Zbawicielem.  Na skutek oszczerstw, podejrzeń i szantażów, została pozbawiona wszelkich funkcji. Jednak nie ugasiło to ducha świętej zakonnicy, rozumiała słowa „pójść za Chrystusem ukrzyżowanym’ nie jako słowa charyzmatu zgromadzenia, lecz jako duchowe przynaglenie do wiernego naśladowania Chrystusa. Pracowała dla ubogich i chorych nadal. Pisała między innymi: „Prawdziwe szczęście może i powinno trwać całe życie, co więcej, jeszcze dłużej, wejść w życie wieczne przez głębsze poznanie dobroci Naszego Pana. Szczęście, którym jest poznanie Jezusa, ma wpływ na twój rozwój, który dokonuje się dzięki prawdziwej cnocie przebaczenia i miłosierdzia. Będą dni ciemności, jak mówi św. Jan od Krzyża, które Nasz Pan dopuszcza, aby wypróbować naszą miłość ku Niemu. Bądź gotowa…”

Siostra Stanisława Barbara Samulowska otrzymała dar długiego życia. W styczniu 1950 roku ciężko zachorowała na złośliwy nowotwór twarzy. Cierpiała bardzo przez ten ostatni rok swojego życia.  Wizjonerka z Gietrzwałdu, powiernica najświętszej Dziewicy, wierna córka duchowa św. Wincentego a Paulo, odeszła z tego świata 6 grudnia 1950 roku, w szpitalu Głównym w Gwatemali, przeżywszy 85 lat, mając za sobą 66 lat powołania i 54 lata pracy misyjnej. Poszła na spotkanie Tej, którą tyle razy widziała w Gietrzwałdzie, o której opowiadała jednej z postulantek w Gwatemali: „Niepokalanie Poczęta jest niewysłowioną pięknością”. Odeszła w opinii świętości; „wraz z jej śmiercią straciłyśmy czułą matkę” – wspominały siostry.

Proces beatyfikacyjny siostry Stanisławy Barbary Samulowskiej został otworzony 2 lutego 2005 roku.

Główne uroczystości jubileuszowe w 140 rocznicę objawień Maryjnych odbędą się 10 września o godz. 11 w gierzwałdzkiej Bazylice Mniejszej z udziałem prezydenta Andrzeja Dudy oraz Nuncjusza Apostolskiego w Polsce ks. Abp Salvatore Pennacchio.

 

Chodźmy do Gietrzwałdu!  

Moją inspiracją były:

Książka: G. Kasjaniuk, Gietrzwałd,

Opracowanie ks. K Brzozowskiego CRL, Barbara Samulowska

Przekaz rodzinny

Gazeta ewangelizacyjna: „dobre nowiny”

Szczęść Boże!

(A. Janicka dn. 6.05.2017)