Rano zadzwonił telefon. Podniosłam słuchawkę. Uprzejmy męski  głos   informuje , że jest przedstawicielem wydawnictwa katolickiego i od razu przechodzi do sedna  sprawy.

–  W wydawnictwie naszym pojawiła się  nowość, którą każdy  chrześcijanin powinien mieć w swoim domu. Bardzo polecamy portret Pana Jezusa w koronie piastowskiej. Przerywam rozmówcy  –  ja nie znam Pana Jezusa w koronie piastowskiej!  Nie zrozumiał i ciągnie dalej:  –  Ten portret jest piękny , ma takie złote promienie … przerywam po raz drugi. –    Znam Pana Jezusa tylko w koronie cierniowej, tej, którą  wepchnęli mu na głowę ludzie. Nie znam Jezusa w żadnej innej koronie!

Pan zamilkł. Może wreszcie zaczął myśleć. Podziękowałam za ofertę i zakończyłam rozmowę.

Myślę o tym cały dzień, a myśl  jest jedna, uparta i powraca cały czas, bo jakże mało Cię znamy kochany Jezu. My , Twoi wyznawcy jakże mało Cię znamy! Dlaczego tak jest?  Dlaczego  brakuje nam prawdziwej, żywej i  gorącej wiary? To boli! Zakładamy Ci  różne złote korony, ubieramy w złotogłowy, a Ty przecież miałeś  na ziemi tylko tę prostą, jasną tunikę, utkaną na krosnach ukochanej Matki, Jej rękami i Jej miłością,   tę tunikę, o którą  potem, pod Twoim Krzyżem,  oprawcy Twoi rzucali losy. A gdy Ty Jezu stałeś przed Piłatem storturowany, umęczony , a spod cierniowej korony spływały strużki  krwi na poranioną, zbitą i oplutą Twarz Twoją,  ten zapytał Cię: „Cóżeś uczynił?” , a Ty odpowiedziałeś: „Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby z tego świata było królestwo moje , słudzy moi walczyliby niechybnie, żebym nie był wydany Żydom. Ale teraz królestwo moje nie jest stąd. I rzekł mu Piłat: Więc tyś jest król? Odpowiedział Jezus: „ Sam mówisz , że ja jestem królem. Jam się na to narodził i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie .”    ( wg  Ewangelii św. Jana)

Tak Jezu, królestwo Twoje nie jest z tego świata i nie jest w niczym do tego świata podobne. Twoje królestwo nie  jest królestwem złotych koron, bogatych szat i pałaców. To nie królestwo wielkich pieniędzy i bogactwa. Królestwo Boże, Twoje królestwo   Jezu , bo tak nam mówisz, i tak nas uczysz,  jest Królestwem Miłości.    Nie trzeba tu niczego oprócz wiary w Ciebie i miłości, tej , którą przyniosłeś na   świat, którą obdzielałeś każdego potrzebującego, sam będąc Miłością, wtedy i teraz  też, każdego dnia.  Czemu o tym nie pamiętamy? Czemu o tym nie wiemy?

Pan Jezus  powiedział w Ewangelii św. Łukasza:  „Oto bowiem Królestwo Boże jest w was.”  W nas! Kiedy tego chcemy, kiedy staramy się żyć jak On nas nauczał, i jak w Niego wierzymy!

Więc bolą mnie te korony, te biznesy, ta nasza pycha, która wciąż gdzieś powraca w postaci żądań intronizacji Jezusa na Króla Polski.  Bóg, który jest transcendentny i immanentny, ma być w koronie piastowskiej ( na przykład), „sprowadzony na własność” do Polski?  Przecież wcale nie o to chodzi . Życie chrześcijańskie jest życiem duchowym i właśnie Ten Król i Pan Wszechświata, wielki lecz pokorny i delikatny, pełen wielkiej mocy Bożej lecz skromny i subtelny, pragnie być królem w naszych sercach. To my, odmieniając nasze życie, odrzucając pychę, chciwość , bożka mamony i pożądliwości   odmieniajmy serca pokorą i czułością, dla Niego, by On zechciał zamieszkać w nas. Zapraszajmy  tego samotnego Króla, do nas samych. Wtedy będziemy prawdziwym Kościołem, w którym zamieszka wielki Król,  Jezus Chrystus.  Ja wiem, ktoś powie, przecież Kościół jezusowy jest powszechny , wielki  i  trwa. Tak. Trwa i jest mocny świętością Jezusa  ale słaby naszą, ludzką grzesznością.

A może  trzeba zrobić coś  jeszcze? Czytać pismo Święte, poznawać  w nim prawdziwego Jezusa, uczyć się Go rozumieć i naśladować. Przestać wreszcie być  niedzielnymi,  świątecznymi chrześcijanami. On nie potrzebuje od nas żadnych złotych , ani innych koron, On pragnie od nas miłości. Tak , nasz Bóg, Jezus Chrystus, pragnie naszej miłości, takiej maleńkiej ludzkiej, dziecięcej ,   szczerej i prawdziwej, ufnej i oddanej.  Lecz nie infantylnej pt „niech Bozio załatwia wszystko o co prosimy i będzie dobrze”. Nie takiej,  lecz odpowiedzialnej, mocnej i żywej,  wiernej naszej konstytucji chrześcijańskiej, tej, którą Jezus dał nam w „Kazaniu na Górze”  ( najmocniej w Ewangelii św. Mateusza). Może to trudne ale tak trzeba!

Może też , jako prawdziwe dzieci Boże, uczmy się pytać Jezusa :  Abba Ojcze, jak mam postąpić, co zrobić, bo sam już nie wiem i nie radzę sobie bez Ciebie?  Może szukać w Jego słowach odpowiedzi  na to jak  lepiej  i piękniej żyć ?

„Mężowie Galilejscy, czemu stoicie zapatrzeni w niebo? Ten Jezus, który spośród was wzięty jest do nieba, przyjdzie tak, jakoście go widzieli idącego do nieba”  ( z Dziejów Apostolskich). Tak przyjdzie jako odszedł – powiedzieli  aniołowie – a my, czemu o tym zapominamy? Odszedł bez koron i przepychu, za to z mocą Bożą , w chwale Bożej, w światłości, którą jest On sam .  I tak samo powróci – czytamy w Piśmie Świętym. I tak będzie! Nie inaczej!

Święta Faustyna powiedziała: Niech mnie prowadzi Duch Twój o Boże , w głębie poznania Ciebie, Panie, i w głębie poznania siebie, bo o tyle Cię kocham, o ile Cię poznam. O tyle wzgardzę sobą, o ile poznam nędzę swoją. I ja też o to pokornie , za świętą Faustyną, Bożego Ducha proszę.

( bardzo namawiam do przeczytania wywiadu  z biskupem opolskim ks. Andrzejem Czają z zespołu ds. Ruchów Intronizacyjnych KEP)

Szczęść Boże!

(A. Janicka dn. 11.01.2017)