Dziecko nienarodzone

380

Dzięki uprzejmości Naszej Parafianki, która wzięła udział w Ogólnopolskich Konkursach  Papieskich, zamieszczamy jeden z jej artykułów. Praca została napisana i przesłana do konkursu na temat: „Przedstaw nauczanie Jana Pawła II w obronie życia nienarodzonych oraz godności dziecka i podaj przykłady jej konkretnej realizacji na ziemi Polskiej”. W innym konkursie Pani Brygida za  pracę „Prawdziwe życie wyraża się darem z siebie”  została wyróżniona. Przedstawiamy inny artykuł na temat „Dziecko nienarodzone”. Życzymy miłej lektury.

”Ty bowiem utworzyłeś moje nerki,
Ty utkałeś mnie w łonie mojej matki,
Dziękuję Ci, że mnie stworzyłeś tak cudownie,
Godne podziwu są Twoje dzieła
I dobrze znasz moją duszę,
Nietajna Ci moja istota,
Kiedy w ukryciu powstawałem,
Utkany w głębi ziemi…,
Mnie w zalążku widziały Twoje oczy…”
(psalm 139(138) 13, 14, 15).

Matka Boża Nienarodzonych

 

 

 

 

 

 

 

 

Jak pięknie Psalmista mówi nam o najdoskonalszym dziele Boga, o początku życia ludzkiego, o godności dziecka jeszcze nie narodzonego.

Pracę tę ofiaruję Słudze Bożemu Janowi Pawłowi II, aby wyrazić ogromną wdzięczność za jego heroiczną walkę w obronie życia nienarodzonych, za miłość do drugiego człowieka, za dzieła, które nam pozostawił, abyśmy mogli czerpać ze   źródła i wcielać je w swoje życie.

Jestem świadoma ogromu przemyśleń, wygłoszonych homilii, publikacji, encyklik i innych dokumentów pozostawionych przez Jana Pawła II, ale w tej krótkiej pracy chciałam zatrzymać się jedynie na kilku fragmentach wygłoszonych homilii. Z tych dokumentów wynika jednoznacznie, że tak samo cenny i kochany przez Boga jest człowiek dopiero co poczęty w łonie matki jak osoba dorosła, czy to człowiek wykształcony, upośledzony, żebrak czy milioner, itd.

Sługa Boży Jan Paweł II wielokrotnie powtarzał: „…Walczcie, aby każdemu człowiekowi przyznano prawo do urodzenia się… Nie zniechęcajcie się trudnościami, sprzeciwami czy niepowodzeniami (1979r.)

Będąc kardynałem, Karol Wojtyła skierował odezwę do wiernych Archidiecezji Krakowskiej w obronie życia nienarodzonych (Kraków – 8.05.1974 r.) Przypomniał, że życie jest darem Bożym i mamy je otaczać troskliwą opieką. Apeluje do biednych rodzin, dla których przyjęcie kolejnego dziecka wiązałoby się z dodatkowymi kosztami, również do samotnych matek, którym trudno byłoby się znaleźć w nowej sytuacji.  Równocześnie prosił wszystkich o szczególną opiekę nad rodzinami wielodzietnymi, wzywał o pomoc materialną, jak i moralną. Powiedział „…żadne takie trudności natury materialnej czy zdrowotnej nie mogą zmusić matki do zabijania poczętego dziecka…”.

Ludzie tak często usprawiedliwiają grzech ciężkimi warunkami życia, że nie ma czym nakarmić dziecka, nie ma czym przyodziać, ale czy dlatego Prawo Boskie można rzucać w błoto? Czy to jest droga wyjścia?

Myślę, że nieczystość rozlewa się po świecie „szeroką falą”. Coraz bardziej ogarnia młodzież, a nawet starszych już ludzi. Rozpusta jest wśród, młodzieży, dorosłych i w małżeństwie. Kiedy rozmawiam z młodymi ludźmi na temat czystości przedmałżeńskiej słyszę, że to było dobre dla przodków, dzisiaj życie wygląda inaczej. Dzisiejsza kobieta – matka, mówi – „na wszystko się zgodzę, ale więcej dzieci mieć nie będę”. Żeby dojść do tego celu nie zawaha się przed niczym. Zapomina, że dzięki tajemnicy wcielenia – każda istota ludzka ma nieskończoną godność dziecka Bożego i niezbędne prawo do wolności sumienia, oraz do życia od momentu poczęcia aż do naturalnej śmierci.

W Biblii czytamy „… dzieci są błogosławieństwem, dzieci są bogactwem…”

(Psalm 127(3, 5) A czym są dzieci dla naszych rodzin?

Często zdarza się, że rodzina, która posiada większą liczbę dzieci staje się powodem drwin typu – biedni, nieuświadomieni, patologiczni- jakby nie wiedzieli, że są środki antykoncepcyjne. A co mówi na ten temat Ojciec Święty Jan Paweł II?

„…kiedy małżonkowie uciekają się do środków antykoncepcyjnych, oddzielają od siebie dwa znaczenia, które Bóg stwórca wpisał w naturę mężczyzny i kobiety i w dynamizm ich zjednoczenia płciowego, zajmują postawę „sędziów” zamysłu Bożego o „manipulują” oraz poniżają płciowość ludzką, a wraz z nią osobę własną  i współmałżonka, fałszując radość ‘całkowitego daru z siebie”. W ten sposób „naturalnej” mowie, która wyraża obopólny, całkowity dar małżonków, antykoncepcja narusza „mowę” obiektywnie sprzeczną, czyli taką, która nie wyraża całkowitego oddania się drugiemu, stąd pochodzi nie tylko czynne odrzucenie, otwarcia się na życie, ale również sfałszowanie, wewnętrznej prawdy miłości małżeńskiej, powołanej do całkowitego osobnego daru. Jeżeli małżonkowie stosując się do okresów niepłodności, szanują nierozerwalny związek znaczenia jednoczącego i rozrodczego płciowości ludzkiej postępują jako „słudzy” zamysłu Bożego i „korzystają” z płciowości zgodnie z pierwotnym dynamizmem obdarowania „całkowitego” bez manipulacji i zniekształceń…”.

Dramat dzisiejszych czasów polega na znieczulicy i wielkim egoizmie. Dla społeczeństwa konsumpcyjnego, zdominowanego rywalizacją, propagandą sukcesu – dziecko przedstawione jest jako agresor, zło konieczne, którego należy się pozbywać i usuwać. Dlatego Kościół jako pierwszy objął swą troską matki i ich dzieci. Od samego początku troska Kościoła była skierowana na ochronę poczętego dziecka przed aborcją, porzucaniu dziecka. Ochroną obejmuje godność matki , kiedy samodzielnie nie mogła  wychowywać swojego dziecka. Kościół również szczególnie dąży do powstawania właściwie uformowanych małżeństw, które będą ponosić odpowiedzialność za tworzenie i rozwój rodziny. Przede wszystkim należy rodzinie przywrócić należytą pozycję w społeczeństwie, objąć troską kobietę matkę a szczególnie, gdy pracuje zawodowo. Należy okazać kobiecie wdzięczność i cześć z racji jej macierzyństwa.

Jest to powołanie, które nie ogranicza się do zrodzenia nowego życia, ale jest to również ofiarowanie swojego życia, aby służyć i pielęgnować, troszczyć się o to nowe życie.       W Adhortacji Apostolskiej- VITA CONSECRATA Sługa Boży Jan Paweł II wypowiada słowa „… Małżeństwo i rodzina chrześcijańska budują Kościół. W rodzinie bowiem osoba ludzka nie tylko rodzi się i stopniowo, poprzez wychowanie, wprowadzana jest we wspólnotę ludzką, ale także poprzez odrodzenie chrzcielne, wychowanie w wierze, wprowadzona jest w rodzinę Bożą, jaką jest Kościół…”.

W takiej głęboko religijnej rodzinie wychowywał się sługa Boży Jan Paweł II. Z wielu czytanych biografii wynika, że rodzice Emilia i Karol Wojtyła bardzo kochali swoje dzieci. Po śmierci matki wychowaniem synów zajął się ojciec, który jeszcze bardziej ich pokochał i całkowicie się im poświęcił. Marzeniem matki było, aby jej syn został księdzem. Kiedy zmarła matka, Karol miał 9 lat. Bolesna strata matki dała wyraz bólowi, który wyraził w wierszu „na Twoim białym grobie” oraz „Magnifikat” Po śmierci matki, Ojciec Święty często powraca do tego, czego uczyła go matka – do modlitwy i książek.

I Ty możesz być taką właśnie matką, która, zamiast zabijać, może tulić w swoich ramionach malutkie dziecko, gładzić palcami delikatne włosy na główce. Ono dzięki Twojej miłości i opiece będzie mogło zdecydować kim zostanie w przyszłości. Nie zabijaj! Nie decyduj za Boga czy ma się urodzić, czy nie, niezależnie od tego jak zostało poczęte. Powiedz za Matką Najświętszą ŻYCIU TAK, BO TO ONA stała się wzorem dla wszystkich matek, które są świadome świętości życia.

Pamiętaj „… nie jesteśmy samotne w pełnieniu roli matki. Bóg jest naszym partnerem w przekazywaniu życia. Ponieważ nasze własne serca głęboko czerpią z serca dobrego Boga i spoczywają w NIM, on nam „matkuje” – i w ten sposób coraz bardziej realnie stajemy się kobietami, na jakie nas stworzył i zamierzył – kobietami, jakimi naprawdę jesteśmy DAWCZYNIAMI ŻYCIA”. (Hymn o matczynym sercu Stasi Eldredge).

 „…Poprzez pola, poprzez chaty – płyną strugi krwi i łez – to Heroda dzikie katy niewiniątek czynią rzeź.…” (Modlitewnik do Dzieciątka Jezus opr. przez Fr. Cieślę)

 Dnia 4.06.1997roku w Kaliszu Jan Paweł II przypomniał nam słowa ewangelii wg św. Mateusza (Mt.2, 13) – „… wstań weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu…”. Józef musiał uciekać z rodziną do Egiptu, ponieważ Boskiemu Dzieciątku groziło śmiertelne niebezpieczeństwo od okrutnego Heroda. Rodzinie świętej udaje się zbiec, ale Herod morduje niewinne dzieci. Jak bardzo nas ludzi porusza ta Ewangelia, za każdym razem, gdy ją słyszymy bądź czytamy. Jesteśmy oburzeni na zachowanie Heroda i tych, którzy wykonują Jego rozkaz. Tak bardzo dotyka nas rzeź niewiniątek, jaka miała miejsce przeszło 2 tysiące lat temu, ale dlaczego nasze serca nie są wzruszone rzezią niewiniątek, jaka odbywa się w każdej minucie naszego życia w naszym kraju i na świecie. Niemowlęta zamordowane przez Heroda były ochrzczone i ofiarowane Bogu. Rodzice nie mogli ich obronić w żaden sposób ani się temu rozkazowi przeciwstawić. Widzę, jak matki chronią te dzieciątka, przytulają i cisną do własnego serca w chwili, kiedy żołnierz wyrywa je brutalnie z ich rąk. Tak bardzo uderza nas ta zbrodnia, która dokonana była przez Heroda. Dlaczego nie oburza i nie wzrusza nas potworna niegodziwość dokonywana przez matkę, ojca na własnym nienarodzonym dziecku? Minęło tyle wieków, a cień Heroda unosi się nieustannie po dzień dzisiejszy. Ojciec święty w tejże Homilii wypowiada słowa „… życie ludzkie, zwłaszcza nienarodzonych posiada nienaruszalną wartość i niepowtarzalną godność, zwłaszcza dlatego, że każdy człowiek jest powołany do uczestniczenia w życiu Bożym…”, dalej głosi „…miarą cywilizacji – miarą uniwersalną, ponadczasową, obejmującą wszystkie kultury jest jej stosunek do życia. Cywilizacja, która odrzuca bezbronnych, zasługuje na miano barbarzyńskiej. Choćby nawet miała wielkie osiągnięcia gospodarcze, techniczne, artystyczne oraz naukowe…”.

W tym czasie w Kaliszu Sługa Boży Jan Paweł II zaapelował do wszystkich ludzi, aby wprowadzić w czyn „wielką strategię obrony życia”. Dlatego podkreślił, jak ważne jest budowanie kultury życia. Apelował do lekarzy, pracowników służby zdrowia, aby zgodnie ze swoim sumieniem i poczuciu wielkiej odpowiedzialności wykonywali swoją pracę. Chciał, aby powstawały instytucje, stowarzyszenia obrony życia, które będą je promować. Ojciec Święty w swoim nauczaniu bardzo dużo miejsca poświęcił właśnie obronie tego najsłabszego życia. Kościół jako pierwszy objął troską samotne matki i dzieci. Obecnie podobną działalność podejmują różne organizacje społeczne i państwowe. Troska Kościoła jest skierowana na ochronę poczętego dziecka przed aborcją, na zapobieganiu zjawisku dzieciobójstwa, czy porzucaniu dzieci.

Nastąpił niezwykły rozwój medycyny. Bardzo dobrze, jeśli służy ona dobru ludzkiemu, ale uważam, że postęp medyczny w niektórych przypadkach zmierza w innym kierunku niż powinien. Mam tu na myśli między innymi metodę badań związaną z zapłodnieniem „in vitro”.W związku z czym wydaje się ogromne pieniądze na produkcję, technologię pozyskiwania nowych zarodków. W procesie takiego zapłodnienia wytwarza się większą liczbę embrionów, niż to jest konieczne, a następnie „nadliczbowe” są zabijane, bądź wykorzystywane w badaniach naukowych.        Dnia 25 grudnia 2007 roku podczas pasterki w Kościele Miłosierdzia w Skępem Biskup Piotr Libera skrytykował aborcję, eutanazję oraz zapłodnienie „in vitro”. Powiedział „…czy nie jest to szatańska zagrywka? Dać początek jednej istocie ludzkiej i równocześnie zniszczyć kilka lub kilkanaście innych żywych ludzkich zarodków! Oto, dlaczego Kościół zdecydowanie mówi „nie” metodzie poczynania ludzkiego życia w próbówce, czyli w laboratorium…” (http://pl.wikinews.org/wiki/Bp_Piotr_Libera_Obrona).

Jak to się dzieje, że niektórzy lekarze mimo przysięgi Hipokratesa głosują za zabijaniem dzieci? Przecież ten piękny zawód i powołanie zobowiązuje ich do tego, aby ratować i bronić to, co najcenniejsze- życie od samego początku jego powstania, czyli od poczęcia do naturalnej śmierci. Gdy Kobieta zgłasza się do lekarza, aby zabić swoje dziecko, to właśnie lekarz jako pierwszy powinien uświadomić jej, co czeka ją i jej dziecko, gdy w konsekwencji wyda na nie wyrok. W brutalny sposób zostanie ono zabite albo wyszarpnięte z łona matki, aby potem posłużyło jako materiał badawczy w prowadzonych eksperymentach. Ona w tym momencie będzie znieczulona, a jej dziecko w łonie w żaden sposób nie będzie mogło się bronić przed narzędziem zbrodni i w okropnym bólu i cierpieniu wyda niemy krzyk, którego nikt nie usłyszy. Tylko Bóg stwórca usłyszy ten głos!

Niezapomniane wrażenie wywarł na mnie obraz namalowany w ciągu 2 godzin przez amerykańską malarkę Panią Tidwell, która została natchniona do namalowania Matki Boskiej Nienarodzonych. Obraz przedstawia Maryję smucącą się z powodu milionów zabijanych dzieciątek. Ukazuje twarz Matki przepełnionej ogromnym bólem z powodu tej tragedii. Po Jej twarzy PŁYNĄ ŁZY, żarzące się płomienie z Niepokalanego Serca Maryi są widocznym znakiem ogromnej miłości do wszystkich jej dzieci, szczególnie tych bezbronnych. Na rękach Matki leży dzieciątko, a przy nim stoi Anioł. Zarówno dzieciątko, jak i Anioł płaczą. Ręce i paznokcie Błogosławionej Matki są brudne, ponieważ musi zbierać i wygrzebywać te drogocenne dusze z różnych śmietnisk i pojemników. (oryginalny obraz Matki Bożej Nienarodzonych znajduje się w Kaliforni).

Podobny obraz Matki Bożej Nienarodzonych namalowany przez Janusza Antosz znajduje się u Księży Pallotynów w Łodzi i został poświęcony przez Arcybiskupa Władysława Ziółka. Aby uwrażliwić społeczeństwo polskie i mieszkańców całego świata na niezwykła wartość ludzkiego życia i wrogą postawę wobec niego w 2006 roku rozpoczęto budowę SANKTUARIUM ŚWIĘTOŚĆI ŻYCIA pod wezwaniem Zwiastowania Pańskiego w Łodzi, przy ulicy Łagiewnickiej. Dzieło ma być ukoronowaniem ruchów i wspólnot Apostolskich działających w Kościołach na rzecz obrony życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci.
Ks. Arcybiskup Władysław Ziółek Metropolita Łódzki podczas homilii wygłoszonej w dniu 4.09.2006 r. z okazji rozpoczęcia budowy Sanktuarium ŚWIĘTOŚĆI ŻYCIA zwrócił się do wszystkich mieszkańców Polski i całego świata o modlitwę wynagradzającą za najbardziej bezbronnych, za dzieci nienarodzone, zabijane w łonie matki i wykorzystywane do badań eksperymentalnych, a także o pomoc finansową w budowaniu świątyni życia w Łodzi. Za to dzieło odpowiedzialny jest ks. Proboszcz Stanisław Rękawek.

Aby noworodki nie były porzucane na śmietnikach lub na ulicy powstają „OKNA ŻYCIA” – miejsca, gdzie matki mogą zostawić bezpiecznie swoje nienarodzone dzieci, nie narażając ich na śmierć. Miejsca te zapewniają matce anonimowość i bezpieczeństwo dziecka. Specjalne okno otwiera się od zewnątrz, jest w nim zamontowane ogrzewanie i wentylacja. Po otwarciu okna uruchamia się alarm, który wzywa siostry zakonne, aby zaopiekowały się noworodkiem.

Okno życia w Krakowie przy ulicy Przybyszewskiego 39 jest oznaczone Papieskim Herbem Jana Pawła II. Podczas uroczystości poświęcenia Okna życia w Krakowie Kardynał Stanisław Dziwisz powiedział, że „Okno życia” to ratunek dla dziecka, któremu rodzice odmówili miłości, a Dyrektor Krakowskiej Caritas ks. Bogdan Kordula podkreślił, iż „okno życia jest hołdem krakowskiego kościoła składanym Janowi Pawłowi II, niestrudzonemu obrońcy życia. W tym roku, w Dniu ŚWIĘTOŚCI ŻYCIA ustanowionym przez papieża Jana Pawła II, w Rzeszowie otwarto kolejne okno życia prowadzone przez siostry Sercanki. Takie miejsca istnieją również w innych miastach Polski.

Idźmy za przykładem orędowników życia, którzy pomimo ciężkich czasów, w których przyszło im żyć stali się świadkami wiary, głosząc ewangelię życia, a ich postawy wobec obrony życia nienarodzonych Ojciec święty Jan Paweł II specjalnie podkreślał.

Stanisława Leszczyńska, położna, która całe swoje życie poświęciła dzieciom i ich matkom. Swój zawód traktowała bardzo poważnie jako wielkie życiowe powołanie – tak w swojej książce „Akuszerka określają autorki Gabriela Garlacz i Danuty Rosomak postawę Stanisławy Leszczyńskiej. Na szczególne uznanie zasługuje jej zachowanie w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu. Jan Paweł II podczas wizyty w Łódzkich Zakładach Przemysłu Bawełnianego w dniu 13.06.1987 roku zaznaczył „…Jej moralne zalety zajaśniały nadzwyczajnym wręcz blaskiem, gdy podczas wojny i okupacji została osadzona w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu – Brzezince. Przeciwstawiła się tam zbrodniczemu rozkazowi zabijania nowo narodzonych w obozie dzieci i odnosiła się do nich z bezgraniczną ofiarnością”.

Autorki w/w książki podają, że do obowiązków Stanisławy Leszczyńskiej, jako położnej, należało odbieranie porodów, zgodnie z rozkazem lekarza obozowego i natychmiastowe uśmiercanie nowo narodzonych dzieci. Każdy poród zaczynała krzyżem i modlitwą. Stanisława Leszczyńska w ciągu 646 dni w tych trudnych obozowych warunkach odebrała trzy tysiące porodów, wszystkie te dzieci urodziły się żywe i zdrowe pomimo braku higieny, wyżywienia i lekarstw. Mengele był zaszokowany, bo takich wyników nie było nawet w najlepszych klinikach medycznych. Episkopat Polski uznał, iż z punktu widzenia medycznego był to prawdziwy cud. Wiemy, że kilkaset dzieci Niemcy wywieźli do Nakła celem wynarodowienia. Mimo strasznego wzburzenia i powtarzanego przez Mengelego, że „rozkaz jest rozkazem ‘Stanisława Leszczyńska przez 646 dni stanowczo odmawiała wykonania tego rozkazu i często słowami przysięgi Hipokratesa „zawsze bronić życia i nigdy nie zabijać”. Wtedy lekarz obozowy odwracał wzrok. Dlaczego nie została zamordowana?

Dziś wiemy, że mimo swej postawy wobec Mengelego przeżyła obóz koncentracyjny. W książce tej również czytamy „… w tym krótkim opisie zawiera się dramat konfrontacji dwóch postaw: człowiek, który zamiast wartości moralnych umieszcza w centrum wszechpotężny i zwalniający z odpowiedzialności rozkaz, oraz człowieka, który mimo fizycznego zniewolenia ośmiela się zachować wierność zasadom moralnym i etycznym wyrastającym z Ewangelii”. W obozie ta dzielna kobieta broniła dzieci przed zabijaniem. Mimo, że za nieposłuszeństwo groziła jej śmierć, jej odpowiedź była stanowcza „Nie, Nigdy nie wolno zabijać dzieci!”. A dziś w warunkach wolności podejmowane są próby zalegalizowania prawa do zabijania dzieci w łonach matek. Jeszcze za życia, Stanisława Leszczyńska, otrzymała łaskę oglądania owoców swojej heroicznej postawy. W 1970 roku w Warszawie w Teatrze Wielkim odbyło się uroczyste i bardzo wzruszające spotkanie z matkami i dziećmi już dorosłymi uratowanymi w Oświęcimiu Brzezince.

Stanisława Leszczyńska była symbolem bezkompromisowej walki o każde poczęte dziecko. Stałą się patronką wszelkich inicjatyw na rzecz obrony poczętego dziecka. Mimo, iż nie ma Stanisławy Leszczyńskiej wśród żyjących stawia wymagania kobietom. Chce, aby były one strażniczkami życia i nie jest to ograniczenie wolności i prawa do podejmowania decyzji.

„Nie zabijaj!” To również słowa ks. Arcybiskupa prof. dr. hab. Kazimierza Majdańskiego zmarłego przed dwoma laty. Był on najmłodszym z 13-ga dzieci. Wzrastał w rodzinie głęboko religijnej. Istotny wpływ na jego życiową postawę i zainteresowania wywarł jego brat Walenty – żarliwy obrońca rodziny i życia nienarodzonych. Kazimierz Majdański w czasie prawie całej II wojny światowej był więźniem hitlerowskich więzień i obozów koncentracyjnych i ofiarą okrutnych eksperymentów pseudomedycznych. W związku z wprowadzeniem w Polsce w 1956 roku ustawy aborcyjnej organizował i kierował duszpasterstwem lecznictwa mającego za cel zwłaszcza obronę życia nienarodzonych, budzenie świadomości, że żadne względy nie mogą usprawiedliwiać aborcji i propagował naturalne metody planowania rodziny. Wskazywał już na różnych etapach dziejów na nowe zagrożenia dla Polski, Europy i Świata (zwłaszcza te związane z różnymi obliczami „cywilizacji śmierci”) ataków na rodzinę, wychowanie młodego pokolenia. Założył pierwszy w świecie Akademicki Instytutu Studiów nad Rodziną (http:www.isnr.uksw.edu.pl/pn/prac.nauk/memento życiowe).
Święta Joanna Beretta – Molla urodziła się we Włoszech jako dziesiąte z 13-ga dzieci. W swoim krótkim życiu wykazywała się ogromną pracowitością. Jako wolontariuszka pracowała wśród biednych i starszych. Uzyskała stopień magistra medycyny. Została chirurgiem. Wyszła z mąż za Piotra Molla i urodziła mu troje dzieci. Gdy zaszła w ciąże ponownie z czwartym dzieckiem okazało się, że w jej macicy rozwija się włókniak. Była w 2 miesiącu ciąży, gdy lekarze stwierdzili zagrożenie życia, jeżeli nie podda się operacji. Operacja macicy oznaczała jednak śmierć dla jej nienarodzonego dziecka. Joanna podjęła heroiczną decyzję. Prosiła lekarzy, aby wszystko zrobili, by ratować życie jej dziecka. Urodziła więc czwarte dziecko, ale po 7 dniach zmarła. Podczas mszy beatyfikacyjnej 24.04.1994 roku G.Beretty – Molli Sługa Boży Jan Paweł II powiedział „… stało się złożenie ofiary z siebie, by mogło żyć dziecko, które nosiła w łonie i które jest dzisiaj tutaj z nami….”.

Obrońcami życia są również lekarze i uczeni, ale także z pozoru zwyczajni ludzie, którzy często w swoim życiu swoją postawą powtarzają za świętym Pawłem „…nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj!” (List do Rzymian (Rz.12.21)).
W maju 1974 roku Metropolita Krakowski ks. Kardynał Karol Wojtyła w liście do wiernych wezwał wszystkich do ratowania życia dzieci nienarodzonych, nazywając przerywanie ciąży najboleśniejszą raną społeczeństwa katolickiego w Polsce. Należy się cieszyć z tego, że w Polsce próbuje się coś robić dla ochrony ludzkiego życia, że nauczanie Jana Pawła II zapada nam głęboko w sercach i będziemy wszyscy świadkami wiary, nie tylko głosząc ewangelię życia, ale także wprowadzając ją w czyn włączając się w któreś z powstałych czy powstających dzieł ratowania życia ludzkiego. Na wezwanie przyszłego papieża zaczęły powstawać Domy Samotnej Matki np. w Wadowicach im. Emilii Wojtyłowej, do którego przyjeżdżają kobiety z całej Polski. W Krakowie przy ulicy Warszawskiej również funkcjonuje podobny Dom. Domy te utrzymywane są z przekazywanych przez Kurię ofiar księży i wiernych wpłacanych na Fundusz obrony życia. Wspomniane już wyżej OKNO ŻYCIA, Budowane w Łodzi Sanktuarium Świętości Życia. Powstało Polskie Stowarzyszenie Obrońców życia Człowieka, które prowadzi szeroką działalność edukacyjną, wychowawczą i charytatywną służącą obronie życia każdego człowieka od poczęcia do naturalnej śmierci. Jest wiele par małżeńskich, które godząc się z wolą Bożą w momencie, kiedy różnorodne zabiegi lecznicze nie przynoszą skutków i urodzenie własnego dziecka jest niemożliwe, opiekują się dziećmi porzuconymi, i podejmują się bycia rodzinami zastępczymi lub adoptującymi dzieci.

Adopcja, czyli pełne przysposobienie, jest to „uznanie za swoje dziecko, które zostało urodzone przez inną kobietę, z uwzględnieniem wszelkich konsekwencji wypływających z tego faktu. Sytuacja prawna, psychologiczna, materialna i moralna tego dziecka staje się taka, jaką ma dziecko wychowywane w naturalnej rodzinie” (E Szumiło. „Adopcja „Wrocław 1995 s.5). 25 marca 1995 roku Ojciec Święty Jan Paweł II ogłosił Encyklikę Ewangelium Vitae (Ewangelia Życia) o wartości i nienaruszalności życia ludzkiego. Podkreślając szczególne znaczenie tej daty powiedział „…wybrałem tę datę dlatego, że nabiera ona szczególnego znaczenia właśnie w kontekście życia. W chwili Zwiastowania Maryja Dziewica przyjmuje nowinę o swoim Bożym Macierzyństwie. Wypowiedzenie przez nią TAK jest kumulacją wszystkich „TAK”, które kobieta – Matka wypowiada wobec życia własnego dziecka. MARYJO, MATKO STWÓRCY ŻYCIA, MARYJO ŻYJĄCYCH POMÓŻ CAŁEJ LUDZKOŚĆI CORAZ BARDZIEJ CENIĆ WIELKI DAR ŻYCIA!”

W odpowiedzi na wezwanie Jana Pawła II zawarte w Encyklice Życia – Konferencja Episkopatu Polski ustanowiła 25 marca „DNIEM ŚWIĘTOŚCI ŻYCIA”

DUCHOWĄ ADOPACJĘ DZIECKA POCZĘTEGO zainicjowała Błękitna Armia Matki Bożej Fatimskiej. Jest ślubem, którego treścią jest modlitewne zobowiązanie podjęte przez konkretną osobę w intencji ocalenia zagrożonego życia dziecka w łonie matki oraz sprawiedliwego i prawego życia po urodzeniu dziecka. Imię dziecka znane jest jedynie Bogu. Istotą Duchowej Adopcji jest codzienna modlitwa trwająca przez 9 miesięcy, a więc przeciętny okres przebywania dziecka w łonie matki od chwili poczęcia do narodzenia. Modlitwa w intencji dziecka i jego rodziców oraz jedna z tajemnic różańcowych, a także dobrowolne podjęte praktyki.

Bardzo ważnym środkiem zaradczym jest modlitwa i pokuta. Powstają modlitewne ekspiacyjne wspólnoty.

Sługa Boży Jana Pawła II w wygłoszonej homilii w Kaliszu w dniu 4.06.1997 roku przytoczył w całości tak znamienne słowa Wielkiej Obrończyni Życia Matki Teresy z Kalkuty „…Wiele razy powtarzam i jestem tego pewna, że największym niebezpieczeństwem zagrażającym pokojowi jest dzisiaj aborcja. Jeżeli matce wolno zabić własne dziecko, cóż może powstrzymać ciebie i mnie, byśmy się nawzajem nie pozabijali? Jedynym, który ma prawo odebrać, jest Ten, kto je stworzył. Nikt inny nie ma tego prawa: ani matka, ani ojciec, ani lekarz, żadna agencja, żadna konferencja i żaden rząd[…] Przeraża mnie myśl o tych wszystkich, którzy zabijają własne sumienie, aby móc dokonać aborcji. Po śmierci staniemy twarzą w twarz z Bogiem, Dawcą życia. Kto weźmie odpowiedzialność przed Bogiem za miliony i miliony dzieci, którym nie dano szansy na to, by kochały i były kochane? Dziecko jest najpiękniejszym darem dla rodziny, dla narodu. Nigdy nie odrzucajmy tego daru Bożego” (L’Osserrvatore Romano, wyd., polskie nr 11/1994, str.49).

Mówmy odważnie i otwarcie o godności dziecka nienarodzonego, tak jak to czyniła ta skromna zakonnica przed „Wielkimi Tego Świata” – „…Zabija się dzieci mające się narodzić milionami. A my nic nie mówimy… nikt nie mówi o milionach małych istnień poczętych mających takie samo życie jak ty i ja, życie Boże. A my nic nie mówimy … Narody rozwinięte są najbiedniejsze. Boją się maleństw, boją się mającego narodzić dziecka, dlatego to dziecko musi umrzeć. Bo nie chcą żywić jeszcze jednego dziecka …” (Matka Teresa z Kalkuty).

SPRAWMY, ABY PO OBLICZU MATKI BOŻEJ NIENARODZONYCH PRZESTAŁY PŁYNĄĆ ŁZY.

Autor: Brygida Kogut