Orędzie Ojca świętego Franciszka na Wielki Post 2018

90

„Ponieważ wzmoże się nieprawość, ostygnie miłość wielu” (Mt 24, 12)

Drodzy Bracia i Siostry!
Ponownie zbliża się Pascha Pana! Aby nas do niej przygotować, Boża
Opatrzność daje nam każdego roku Wielki Post, „sakramentalny znak naszego
nawrócenia”, który zapowiada i urzeczywistnia możliwość nawrócenia się do Pana
całym sercem i całym życiem.

Również w tym roku – przez to przesłanie – pragnę pomóc całemu Kościołowi
w przeżywaniu z radością i w prawdzie tego czasu łaski; a inspiruję się w tym
słowami Jezusa z Ewangelii Mateusza: „Ponieważ wzmoże się nieprawość, ostygnie
miłość wielu” (24, 12).

To zdanie zawarte jest w mowie dotyczącej końca czasów, wygłoszonej w
Jerozolimie, na Górze Oliwnej, właśnie tam, gdzie rozpocznie się męka Pana. Jezus,
odpowiadając na pytanie uczniów, zapowiada wielkie udręki i opisuje sytuację, w
jakiej może znaleźć się wspólnota wierzących: w obliczu bolesnych wydarzeń pewni
fałszywi prorocy wielu wprowadzą w błąd, tak iż grozić będzie wygaśnięcie w
sercach miłości, która jest istotą całej Ewangelii.

Fałszywi prorocy
Słuchamy tego fragmentu i zastanawiamy się: jakie postaci przybierają
fałszywi prorocy?
Przypominają oni „zaklinaczy węży”, to znaczy wykorzystują ludzkie emocje,
aby zniewalać ludzi i prowadzić ich tam, gdzie chcą. Ileż dzieci Bożych daje się zwieść powabom trwającej parę chwil przyjemności, którą bierze się za szczęście!
Iluż mężczyzn i ile kobiet żyje jakby pod urokiem iluzji pieniądza, który w
rzeczywistości czyni ich niewolnikami zysku lub niegodziwych interesów! Ileż osób
żyje, sądząc, że same sobie wystarczają, i padają ofiarą samotności!

Inni fałszywi prorocy to „szarlatani”, którzy proponują łatwe i natychmiastowe
sposoby zaradzenia cierpieniom, środki, które okazują się jednak zupełnie
nieskuteczne – jakże wielu młodym ludziom proponowane jest fałszywe remedium w
postaci narkotyków, relacji „jednorazowego użytku”, zarobków łatwych, ale
nieuczciwych! Jak wielu jest wciąż zaplątanych w sieć życia całkowicie wirtualnego,
w którym relacje wydają się łatwiejsze i szybkie, a potem okazują się dramatycznie
pozbawione sensu! Ci oszuści, proponujący rzeczy bez wartości, odbierają natomiast
to, co jest najcenniejsze, jak godność, wolność i zdolność kochania. To pokusa
próżności prowadzi nas do tego, że puszymy się jak paw… i potem się ośmieszamy;
a ze śmieszności nie ma powrotu. Nic dziwnego: od zawsze diabeł, który jest
„kłamcą i ojcem kłamstwa” (J 8, 44), przedstawia zło jako dobro, a fałsz jako
prawdę, aby zmylić serce człowieka. Dlatego każdy z nas jest wezwany do tego, by w
swoim sercu rozeznawał i badał, czy jest zagrożony przez kłamstwa tych fałszywych
proroków. Trzeba się nauczyć nie zatrzymywać na poziomie bezpośrednim,
powierzchownym, ale rozpoznawać to, co zostawia w nas dobry i trwalszy ślad,
bowiem pochodzi od Boga i służy rzeczywiście naszemu dobru.

Zimne serce
Dante Alighieri w swoim opisie piekła wyobraża diabła siedzącego na
lodowym tronie mieszka on w mrozie stłumionej miłości. Zastanówmy się zatem: w
jaki sposób stygnie w nas miłość? Jakie sygnały wskazują nam, że miłość w nas
może wygasnąć?

Tym, co gasi miłość, jest przede wszystkim chciwość pieniądza, będąca
„korzeniem wszelkiego zła” (1 Tm 6, 10); jej następstwem jest odrzucenie Boga, a
zatem szukania pociechy w Nim – wolimy nasze przygnębienie niż pokrzepienie Jego
Słowa i sakramentów. To wszystko przeradza się w przemoc, obracającą się
przeciwko tym, których uważamy za zagrożenie dla naszych „pewników”, jak
nienarodzone jeszcze dziecko, chory starzec, gość będący przejazdem, cudzoziemiec,
a także bliźni, który nie odpowiada naszym oczekiwaniom.
Również świat stworzony jest milczącym świadkiem tego oziębienia miłości;
ziemia jest zatruta przez odpady, wyrzucane niedbale i dla interesu; morza, które
także są zanieczyszczone, muszą, niestety, kryć szczątki licznych rozbitków
przymusowych migracji; niebiosa – które w zamyśle Boga wyśpiewują Jego chwałę –
są poorane przez maszyny, które zrzucają narzędzia śmierci.
Miłość stygnie również w naszych wspólnotach; w adhortacji apostolskiej
Evangelii gaudium starałem się opisać najbardziej ewidentne oznaki tego braku
miłości. Są nimi: egoistyczna gnuśność, jałowy pesymizm, pokusa izolowania się i
angażowania w nieustanne bratobójcze wojny, mentalność światowa, która skłania do
zajmowania się tylko tym, co pozorne, osłabiając w ten sposób zapał misyjny.

Co robić?
Jeżeli zauważamy w sobie i wokół nas opisane przed chwilą oznaki, to właśnie
Kościół, nasza matka i nauczycielka, wraz z niekiedy gorzkim lekarstwem prawdy
proponuje nam w tym okresie Wielkiego Postu słodki środek – modlitwę, jałmużnę i
post.

Gdy poświęcamy więcej czasu na modlitwę, pozwalamy naszemu sercu odkryć
ukryte kłamstwa, którymi zwodzimy samych siebie, by ostatecznie szukać pociechy
w Bogu. On jest naszym Ojcem i chce, abyśmy mieli życie.
Praktykowanie jałmużny uwalnia nas od chciwości i pomaga nam odkryć, że
drugi człowiek jest moim bratem – to, co mam, nie jest nigdy tylko moje. Bardzo
bym chciał, żeby jałmużna stała się dla wszystkich prawdziwym, autentycznym
stylem życia! Bardzo bym chciał, abyśmy, jako chrześcijanie, brali przykład z
apostołów i widzieli w możliwości dzielenia się z innymi naszymi dobrami konkretne
świadectwo komunii, jaką żyjemy w Kościele. Odnośnie do tego posłużę się
napomnieniem św. Pawła, kiedy zachęcał Koryntian do zbiórki na rzecz wspólnoty w
Jerozolimie: „To przyniesie pożytek wam” (2 Kor 8, 10). Dotyczy to w sposób
szczególny Wielkiego Postu, kiedy to liczne organizacje przeprowadzają zbiórki dla
Kościołów i społeczności znajdujących się w trudnych sytuacjach. Jak bardzo bym
chciał, abyśmy również w naszych codziennych relacjach, za każdym razem, kiedy
brat prosi nas o pomoc, pomyśleli, że jest to wezwanie Bożej Opatrzności: każda
jałmużna jest sposobnością, aby uczestniczyć w Opatrzności Boga względem Jego
dzieci; a jeżeli On dziś posługuje się mną, abym pomógł bratu, to czyż jutro nie
zatroszczy się także o moje potrzeby – On, który nie daje się prześcignąć w
hojności?

Post, na koniec, odbiera siłę naszej przemocy, rozbraja nas i stanowi wielką
okazję do wzrastania. Z jednej strony, pozwala nam doświadczyć tego, co odczuwają
ludzie, którym brakuje nawet tego, co niezbędnie potrzebne, i których na co dzień
dręczy głód; z drugiej strony, wyraża stan naszego ducha, złaknionego dobroci i
spragnionego życia Bożego. Post nas przebudza, powoduje, że stajemy się bardziej
wrażliwi na Boga i na bliźniego, budzi na nowo wolę posłuszeństwa Bogu, który jako
jedyny zaspokaja nasz głód.

Chciałbym, aby mój głos dotarł poza granice Kościoła katolickiego, aby
dosięgnął was wszystkich, mężczyzn i kobiety dobrej woli, otwartych na słuchanie
Boga. Jeżeli tak jak my jesteście zasmuceni szerzeniem się niegodziwości w świecie,
jeżeli niepokoi was lodowacenie paraliżujące serca i działania, jeżeli widzicie, że
słabnie poczucie wspólnego człowieczeństwa, przyłączcie się do nas, byśmy razem
błagali Boga, by razem z nami pościć i razem dawać, ile możecie, żeby pomóc
braciom!

Płomień Paschy
Zachęcam przede wszystkim członków Kościoła, aby z zapałem podjęli drogę
wielkopostną, czerpiąc wsparcie z jałmużny, postu i modlitwy. Jeżeli niekiedy
wydaje się, że miłość gaśnie w wielu sercach, nie jest tak w sercu Boga! On daje nam
wciąż nowe okazje, abyśmy mogli znów zacząć kochać.
Dobrą okazją będzie, również w tym roku, inicjatywa „24 godziny dla Pana”,
która jest zachętą do tego, by sakrament pojednania był sprawowany w kontekście
adoracji eucharystycznej. W 2018 r. odbędzie się ona w piątek 9 i w sobotę 10 marca,
a inspiracją do niej będą słowa z Psalmu 130, 4: „Ty udzielasz przebaczenia”. W
każdej diecezji przynajmniej jeden kościół pozostanie otwarty przez 24 godziny bez
przerwy, co stworzy sposobność do modlitwy adoracyjnej i do spowiedzi
sakramentalnej.
W noc Zmartwychwstania Pańskiego będziemy na nowo przeżywać
sugestywny rytuał zapalenia paschału: światło, odpalone od „nowego ognia”,
stopniowo rozproszy mrok i oświetli zgromadzenie liturgiczne. „Niech światło
Chrystusa, chwalebnie zmartwychwstałego, rozproszy ciemności naszych serc i
umysłów”, abyśmy wszyscy mogli na nowo przeżyć doświadczenie uczniów z Emaus – słuchanie Słowa Pana i karmienie się Chlebem eucharystycznym sprawi, że
nasze serce będzie mogło znów płonąć wiarą, nadzieją i miłością.
Błogosławię wam z serca i modlę się za was. Nie zapominajcie modlić się za
mnie.
Watykan, 1 listopada 2017 r.
w Uroczystość Wszystkich Świętych

FRANCISZEK