Panience Jasnej

125

Panience Jasnej

Chudy kalendarz przelicza już ostatnie kartki.

Szary telefon milczy od południa,

dziś Pani Najświętszej, dziś Niepokalanej,

Dzieweczki Przeczystej, Jasnej Pani grudnia.

A zima rozrzuca rozczochrane sploty,

wczesnym zmierzchem zakrywa kształt drogi i rzeczy,

wicher nieprzyjazny przelicza mi kości

i śniegowym biczem sznuruje mi oczy.

Jakże Ty Panienko zniosłaś dziwną podróż

do Betlejem niosąc pod sercem Dziecinę,

osiołek głośno stękał już dawno zmęczony,

a Józef daremnie prosił o gościnę.

Noc zadomowiona na dobre u Ciebie

u mnie też już wielkie zapadły ciemności,

dobrze, że choć żłóbek siankiem wymoszczony,

a stajenka przyjęła wreszcie świętych Gości

Gdy Panienka Czysta już nuci Dziecinie,

Moje serce cicho pośród myśli tonie,

Ty Mateńką się stałaś w grudniowej godzinie

A mnie radość spłynęła głośnym telefonem.

***

Umiłowany z białego opłatka

delikatny, słodki, i czuły,

oddaje siebie z ufnością dziecka.

Noc za oknem i zima,

z dalekiego kościoła

dzwon stłumiony przypomina.

Zwątpić przez chwilę to zbyt wielka kara,

powstrzymać tęsknotę

to wyrzec się radości, to zatrzymać oddech

szczęśliwy w służbie jasnej chwili

czystego zamodlenia,

tak krótkiej jak serca wdzięcznego uniesienie

w podzięce za chwilę Obecności Chleba