Święty Józef

Józef, nasz Patron i Opiekun

św. Józef
św. Józef – patron parafii

O świętym Józefie, przybranym ojcu Pana Jezusa wiemy niewiele. Zaledwie kilka obrazów z Ewangelii pozwala nam ujrzeć tę postać.

Zacznijmy od początku: „Gdy poślubiona była Matka Jego, Maryja, Józefowi, pierwej, niźli się zeszli, okazało się, że poczęła z Ducha Świętego. A Józef, mąż jej, będąc sprawiedliwym i nie chcąc jej zniesławiać, zamierzał ją potajemnie opuścić. A gdy nad tym przemyśliwał, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie mówiąc: Józefie, synu Dawidów, nie bój się przyjąć Maryi, małżonki swojej, albowiem, co się w niej poczęło, z Ducha Świętego jest…” (Mat 1, 18-19). „A Józef, powstawszy ze snu, uczynił jako mu rozkazał anioł Pański, i przyjął żonę swoją. I nie poznał jej, aż porodziła syna swego pierworodnego, i nazwał imię jego Jezus.” (Mat 1, 24)

Z pewnością Józef bardzo przeżywał fakt, że ukochana kobieta, świeżo poślubiona żona jego, okazała się brzemienną. Jednak wszelkie rozterki rozwiał sen, w którym anioł wyjaśnił mu, co zaszło. Uwierzył aniołowi i zawierzył sprawę całkowicie Bogu. Oto wiara sprawiedliwego Żyda. Z szacunkiem i miłością przyjął pod dach i opiekował się swoją żoną.

Tę opiekę i staranie widzimy dalej w związku z narodzinami Jezusa. Bo jak to było?

Wielkorządca Syrii, Sencjusz Saturninus ogłosił spis ludności. Obowiązku wpisania się do rejestrów mieszkańców Imperium Rzymskiego należało dopełnić w mieście pochodzenia, lub stałego zamieszkania obywatela. Józef, wybrał opcję dalekiej i bardzo trudnej wędrówki, pieszo lub na grzbiecie jucznego osiołka z galilejskiego Nazaretu, gdzie oboje żyli, do Betlejem skąd pochodził, z ciężarną, zbliżającą się ku chwili rozwiązania, żoną. Dlaczego? Prawdopodobnie dlatego, że Józef znał proroctwa mesjańskie, bo o nich pamiętali wszyscy światlejsi Żydzi, obeznani przecież z Pismami. Skoro więc przyszło mu firmować swoją osobą zawiłości planu Bożego w odniesieniu do Jezusa, to czynił to z wielką wiarą, zawsze konsekwentnie do samego końca, by spełnić każdy element swego powołania. Wybrał się zatem w podróż z pełną świadomością, że narodziny Bożego Syna nastąpią w Betlejem. Pismo miało się wypełnić. Józef, ”który był człowiekiem prawym” (por.Mt.1,19), był także człowiekiem odważnym, zdecydowanym i w pełni świadomym swojej misji. Z całą odpowiedzialnością wybrał odpowiednie miejsce na mieszkanie, a było ich wówczas wiele w Betlejem. Wybrał grotę, w której przebywali oboje do narodzenia Syna.

Pewnej świętej nocy, pośród znaków na niebie i ziemi narodziło się Dzieciątko Jezus. Józef opiekował się Matką i Dzieckiem troskliwie. Wraz z Maryją zanieśli Dziecię do świątyni, ofiarowali Syna Bogu i złożyli ofiarę zgodnie z tym co powiedziano w Zakonie Pańskim. I oto, gdy Bóg przez swego anioła kazał Józefowi uciekać do Egiptu przed knowaniami podstępnego Heroda, który „czyhał na życie Dziecięcia”, bez wahania, „wziął Dziecię, i Matkę jego w nocy i uszedł do Egiptu” (Mat.2,14).

Droga do Egiptu z niemowlęciem wydawała się przedsięwzięciem nie do uniesienia, lecz nie dla Józefa, który przecież Bogu zawierzył całkowicie. Uciekali więc przed Herodem Antypasem we trójkę z Maryją i maleńkim Jezusem przez ziemię Judzką, pustynię Negeb, do kraju, którego nie znali. Z objawień Anny Katarzyny Emmerich poznajemy trochę szczegółów o tym, jak ciężka była to podróż, gdy czasem brakowało chleba i wody .” …dokuczał im bardzo brak żywności, przez co Maryja nie mogła nakarmić Dzieciątka. Kiedy nadeszli pasterze, by napoić trzodę, na prośbę św. Józefa dali im trochę wody…” „…Musieli przejść całą pustynię, dziką i odludną. Józef i Maryja , nie wiedząc, w która stronę się udać, postąpili kilka kroków naprzód i ujrzeli czarny, przerażający łańcuch gór urwistych. (Synaj?) Smutni i zmęczeni upadli na kolana, wzywając pomocy Bożej…” (wg Emmerich).

Wreszcie dotarli do egipskiego miasta Heliopolis. Tu zamieszkali, pośród obcych ludzi. Musieli wycierpieć wiele prześladowań od pogan. Tutaj też Józef wykazał się nie tylko wiarą i wielką odwagą, ale roztropnością i mądrością.

Potrafił zorganizować życie rodziny, znalazł dach nad głową, umiał zaistnieć jako zdolny cieśla. „..Józef wziął się do swojej zwykłej pracy ciesielskiej. Robił długie laski z okrągłymi gałkami, trójnożne stołeczki, koszyki i plecionki z gałęzi, których Egipcjanie, pociągnąwszy je zaprawą, używali jako przepierzenia w swoich mieszkaniach…”. Z czasem pracy było coraz więcej, a przynajmniej na tyle, by nie brakowało chleba. „Maryja opiekowała się Jezuskiem i siedząc przy Nim, w wolnych chwilach tkała tuniki”. Św. Józef z radością i miłością patrzył jak Jezus wzrasta bezpiecznie, z daleka od wrogów. Były to lata w miarę spokojne, lecz przeżywane na obczyźnie, z dala od rodziny i przyjaciół, i gdy anioł znów przemówił we śnie do Józefa nakazując powrót do Nazaretu, ten posłusznie spakował niewielki dobytek i wyruszyli w mozolną podróż powrotną. „Pan Jezus miał wtedy osiem lat bez trzech tygodni.” (wg Emmerich).

O życiu Świętej Rodziny w Nazarecie nie wiemy nic. Możemy domyślać się tylko jak ono wyglądało, na podstawie wiedzy o życiu w ówczesnej Palestynie.

Świętego Józefa widzimy jeszcze raz w Ewangelii, gdy oboje z Maryją szukali w Jerozolimie Jezusa, gdy ten (jak mniemali) zagubił się po święcie Paschy i nie było go pośród pielgrzymów wracających do domów. Wrócili więc z niepokojem w sercu i po dwóch dniach poszukiwań odnaleźli Jezusa w świątyni. „I rzekła doń Matka Jego: Synu cóżeś to nam uczynił? Oto ojciec Twój i ja, bolejąc szukaliśmy Ciebie” (Łk 2, 48). Powrócili do Nazaretu.

Poeta pisze:

Chłopiec wzrastał, dojrzewał w duchu i mądrości
Rodzicom pomagał kiedy było trzeba
Żyli w Nazarecie tak skromnie jak wszyscy,
Józef ciężko pracował, by nie brakło chleba.

Syn z zapałem poznawał tajniki stolarki
z radością wdychając wonie sykomory
– Zajmiesz się matką kiedy mnie zabraknie –
Józef cicho tłumaczył, coraz słabszy i chory.

Gdy zostali sami, Jezus stał się wszystkim,
Opiekunem Matki, chlebem i miłością
Maria żyła w cichości tuż przy sercu Syna
Z pokorą, oddaniem i matczyną czułością.

Tak to może właśnie wyglądało. Zakończyła się misja świętego Józefa. Odszedł tak cicho i skromnie, jak ciche, skromne i pracowite było całe jego życie. Najczulszy i kochający z ziemskich ojców, najlepszy mąż, który ponad wszystko ukochał to, co Boże i prawe, co szlachetne i uczciwe.

Św. Józefie, ozdobo życia rodzinnego, wzorze pracujących, opiekunie Kościoła pragniemy cię naśladować…