Po adoracji…

131

Po adoracji…

Za chwilę opuścisz tron Melchizedeka

napatrzyłeś się na nas,

wysłuchałeś wiele,

schodzisz teraz w samotność

do tabernakulum,

w swoim mistycznym, najprawdziwszym Ciele.

Ktoś ukrył monstrancję,

przysłonił biel ołtarza ,

ktoś wychodząc ukląkł

w geście pożegnania.

Ty Wielki Mieszkaniec każdego kościoła,

maleńki przychodzisz do nas

w skromnym Chlebie.

Lecz jakże to, Pan mój, zamknięty i pozostawiony,

mrocznej chwili doznaje w małym, złotym domu?

Nie! Ty rozjaśniasz przecież wielkim światłem swoim

ciemność tajemniczą wskroś tabernakulum,

bo jesteś mój Boże nieskończonym bytem

i Światłością świata nieskończoną.