Straż Honorowa Najświętszego Serca Pana Jezusa

200
Serce Jezusa

„… na współczującego czekałem, ale go nie było, i na pocieszających, lecz ich nie znalazłem.” (Psalm 69, 21) – te poruszające słowa Pana Jezusa z cytowanego Psalmu, zapadły w kochające serce pewnej siostry wizytki z Klasztoru Wizytek we Francji w Bourg-en-Bresse. Był rok 1863. Zakonnica odpowiedziała Panu z miłością: „chcę Cię kochać i sprawiać, abyś Był kochany”.

Tak powstał pomysł utworzenia łańcucha modlitewnego osób, zmieniających się co godzinę, które pełniłyby „straż” czuwając duchowo przy Najświętszym Sercu Pana Jezusa. Osoby te, w czasie trwania godziny swojej modlitwy, wykonywałyby swoje normalne, codzienne zadania obowiązku stanu, czy powołania. Jedna, jedyna, wybrana godzina dnia dla Pana Jezusa. Proste, prawda? Oto jak po prostu rodzą się wielkie dzieła, te dzieła, przez które Bóg objawia nam Swoją wolę.

To takie wzruszające, a jednocześnie pełne Bożej czułości i miłości: …proszę, daj mi tę godzinę swojego dnia, w której będziesz myślą i modlitwą ze Mną, kiedy pocieszysz mnie w Mojej samotności, bólu spowodowanym grzechami ludzkimi, kiedy wiernie będziesz trwać przy Mnie… zdaje się prosić Pan Jezus. Tylko tyle! Pamiętamy przecież wszyscy, gdy w Ogrójcu Jezus rzekł do Piotra: „Szymonie śpisz? Jednej godziny nie mogłeś czuwać?” Jego smutek i samotność rozdziera serce człowieka, przejmuje bólem, bo przecież nasz Zbawca dobrowolnie przyjmując straszny los, tak wiele wycierpiał dla nas i za nas. Nie jesteśmy w stanie ani tego pojąć, ani zrozumieć, jak straszne było niewinne, z pokorą przyjęte cierpienie, aż do śmierci. Jakim poświeceniem i miłością może być oddanie Serca, które dla nas zostało przebite, byśmy z Jego Ofiary mogli korzystać po wszystkie czasy, obmywając nasze grzechy w źródle Jego Miłosierdzia. Za trudne to dla słabego człowieka ale tam gdzie pokora, tam jest Pan Jezus, wspiera, pomaga rozumieć i trwać.

Często powracam do słów Jezusa skierowanych do Gabrieli Bossis: „Przyjdź oblubienico moja. Patrz jak cierpię w Ogrójcu… Tak jakby to było dziś wieczorem. Dla Boga ten wieczór trwa zawsze, bo On widzi jednocześnie wszystkie czasy. Nie opuszczaj Mnie!… Jestem jak dziecko przepełnione lękiem, które błaga, by nie zostawiać go samego… Pozostań tu! Niech wiem, że jesteś obecna. Obecność przynosi ulgę… Trzymaj mnie za rękę… Jestem tylko biednym Człowiekiem, bardzo nieszczęśliwym, będąc zarazem Bogiem. Nikt nie pojmie ogromu Mojej Męki!”… czytam i płaczę i trwam w Godzinę Świętą z dużym trudem, bo sen mnie morzy, bo czuję zmęczenie całego dnia, lecz pragnę, dlaczego? Powiedziała św. Małgorzata Maria: „wszystko z miłości – nic z przymusu”.

Słowo „straż”, przyznam, brzmi jakoś groźnie, bo kojarzy mi się ze strażnikiem, z kimś kto pilnuje, kto może ukarać, kto może być twardy i nieprzyjazny ( z wyjątkiem Straży Pożarnej), lecz tu chodzi o coś, myślę, innego. Strażnik Honorowy Najświętszego Serca Pana Jezusa, to ktoś kto kocha, ktoś, kto jest obecny, obecnością czułą, pocieszającą i wynagradzającą. To ktoś miłujący Go szczerze i szczerze pragnący wynagradzać Jego Sercu za wszystkie obrazy, których to Serce doznaje z powodu grzechów tego świata, z powodu obojętności wielu i z powodu zła, którego choć nie poznał, ale o nim wie, że istnieje, i że ono wciąż obraża Pana Jezusa.

Bądźmy więc z Panem Jezusem w Ogrójcu i na Kalwarii. On szuka ludzi kochających Go, pragnących Go pocieszać, chcących wynagradzać Mu, bądźmy z Nim i kochajmy.

Chcę jeszcze powiedzieć, że w roku 1718 w kościele Sióstr Wizytek w Krakowie, zostało założone jedno z pierwszych Bractw Najświętszego Serca Pana Jezusa. Od tamtej pory to pobożne dzieło rozrasta się w Polsce.

Co trzeba zrobić? Kiedy możemy przejąć miano Strażnika Serca Pana Jezusa?

  1. Wiernie odprawiać Godzinę Obecności przy Sercu Bożym.
  2. Brać udział w Godzinie Świętej (wspólnotowo lub indywidualnie)
  3. Brać udział w Mszy Św. wynagradzającej Bożemu Sercu za grzechy świata i swoje w pierwszy piątek miesiąca.
  4. Szerzyć kult Najświętszego Serca Pana Jezusa.
  5. Nawiedzać Najświętszy Sakrament.
  6. Brać udział w comiesięcznych spotkaniach.

Nie z mojej własnej inicjatywy powyższe słowa napisałam. To inspiracja naszego Księdza Wikariusza, ja tylko chciałam napisać o tym, o czym nie można było powiedzieć w krótkich ogłoszeniach po świątecznej Mszy św., a co może przydać się w podjęciu decyzji stania się Strażnikiem Honorowym Najświętszego Serca Pana Jezusa.

Szczęść Boże!
(A. Janicka)