Zmartwychwstanie

76

Kamień został zatoczony,

kamień ciężki jak grzech nieodpuszczony.

„Bo lepiej  jest aby jeden  umarł za naród,

niż żeby cały naród miał zginąć…”

(tak powiedział  Kajfasz  prorokując w gniewie).

 

Dawno zamilkły baranki ofiarne,

niebo zamknęło czarną bramę   płaczu.

Kamień został zatoczony.

Z bronią w dłoniach

pilnowali  pieczary grobowej żołdacy.

 

W zimny poranek dnia trzeciego

słońce nie doczekało jeszcze czasu wschodu,

tylko ta, co od zmysłów z rozpaczy odeszła

nard wonny przyniosła, by namaścić Ciało.

(Jak kiedyś inna Maria namaściła święte stopy Jego…)

 

Oto grób pusty.

Zdumienie, albo rozpacz jeszcze większa,

ale  mówił przecież, że powstanie!

Może ten ogrodnik, co do pracy

przyszedł z pierwszym słońca zaświtaniem?

On wie?

 

Mario! – usłyszała nagle z samego dna bólu,

który nie chciał jeszcze w sercu uwić gniazda straty.

Pan  ożył ! Ten olejek w wyciągniętej dłoni!

Nie dotykaj Mnie! –  powiedział patrząc na nią

więc tylko  szepnęła z miłością – Rabbuni!